Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Wałęsa, Zacharski i KGB
dodano 22.06.2008
W tym samym czasie, gdy w mediach toczy się dyskusja na temat książki, wskazującej na to, że Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB, w telewizji TVN były superszpieg PRL-owskiego wywiadu, Marian Zacharski odsłania tajemnice agenturalne.
Przypominam te wydarzenia jako przykład swego rodzaju niedźwiedziej przysługi, jaką wiele środowisk wyświadczało i wyświadcza także obecnie Lechowi Wałęsie.
Także i to, że zaledwie 200 (!) egzemplarzy książki na temat „Bolka” zostanie sprzedanych w księgarniach w Polsce, ukazuje funkcjonowanie cenzury w naszym kraju w roku 2008, które ma podobnie surrealistyczny charakter jak uchwała Rady Miejskiej w Tarnowie – rzekomo broniąca dobrego imienia Lecha Wałęsy – w roku 1996.
Co łączy reaktywację Zacharskiego z odkurzeniem sprawy „Bolka”
W czasie szczytowania sprawy TW Bolka, Marian Zacharski, który spędził w więzieniu amerykańskim kilka lat i był tak ważny dla PRL-u i Sowietów, iż został wymieniony na ludzi, którymi zainteresowani byli Amerykanie, sugeruje w telewizji TVN, iż KGB miał wśród najważniejszych polityków III RP nie tylko takiego agenta, jak Józef Oleksy, ale także Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller. Gdyby te rewelacje superszpiega Zacharskiego były prawdziwe, oznaczałoby to, że Sowieci zarówno przed jak i po wycofaniu swoich wojsk z terenu Polski, kontrolowali całkowicie rozwój wydarzeń w naszym kraju przy pomocy swoich agentów, umieszczonych na najwyższych stanowiskach w III RP.
Jaki ma związek seria programów TVN z udziałem Zacharskiego, zmuszonego dzisiaj do życia na emigracji, ze sprawą książki na temat tajnego współpracownika „Bolek”? Jeśli Zacharski odważył się akurat teraz na ujawnienie faktu, iż dla polskiego wywiadu udało się pozyskać sowieckich agentów, którzy zdradzili, że KGB miał (ma?) swych agentów, ulokowanych na najwyższych stanowiskach w III RP, to znaczy, iż Zacharski przestał się bać i przerwał milczenie po kilku latach emigracji. Kogo mógł bać się Zacharski? Na pewno nie polskiego, lecz rosyjskiego wywiadu. Jako profesjonalista Zacharski zdawał sobie sprawę, że może on lub jego rodzina skończyć tak jak synowie pułkownika Kuklińskiego, jeśli powie coś, co nie będzie rękę Rosjanom.
Zacharski mówi, gdyż nie boi się już rosyjskiego wywiadu. Co więcej, jeśli mówi i to w mediach, to znaczy, że Rosjanie doszli do wniosku, że ich byli agencji nie odegrają już większej roli w życiu politycznym Polski. Co daje spalenie tych agentów? Uzyskuje się efekt pewnego chaosu w naszym kraju. Polacy przestają wierzyć komukolwiek, jeśli agentami obcego wywiadu – jak sugeruje Zacharski – mogli być byli premierzy rządu RP, marszałek sejmu RP czy nawet prezydent RP.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW