Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Gender studies - nauka w służbie ideologii
dodano 22.02.2012
Studia genderowe, badające płeć od strony kulturowej, nie są złe. Niewłaściwe jest wykorzystywanie tych studiów do celów ideologicznych.
Tak jak w PRL-u nauki humanistyczne i ścisłe były podporządkowane marksizmowi, tak dzisiaj studia genderowe bywają podporządkowywane feminizmowi i ruchowi queer. Niektórzy genderyści robią to całkiem jawnie, na przykład poprzez odwoływanie się do feministycznej krytyki literackiej. Kiedyś mieliśmy “komunizm naukowy”, obecnie jesteśmy karmieni “feminizmem/queeryzmem naukowym”. Jak już napisałam, gender studies, pojmowane jako rozważania nad płcią społeczno-kulturową, nie są złe (przeciwnie, są one dobre i wartościowe).
Ale sposób, w jaki niektórzy genderyści traktują swoją pracę, wzbudza we mnie ogromny niesmak. Na ile studia genderowe są dziś celem samym w sobie, a na ile - środkiem do ideologicznego celu? Jak czytać opracowania naukowe, żeby dowiedzieć się czegoś interesującego, a jednocześnie nie dać się omamić dyskretnej propagandzie? Przede wszystkim, trzeba zwracać uwagę na występujące w tekstach sformułowania i zastanawiać się nad tym, czy są one wyważone i niezaangażowane. Tylko w ten sposób można ustalić granicę oddzielającą fakty od opinii (prawdę od sofizmatów).
Kwiatek Agnieszki Mrozik
Przykładem światopoglądowego intruza, który wdarł się do pozornie obiektywnego tekstu, może być sformułowanie użyte przez Agnieszkę Mrozik w recenzji książki Małgorzaty Fidelis (artykuł jest dostępny na oficjalnej stronie Podyplomowych Gender Studies im. Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki). Otóż autorka określa aborcję mianem “przysługującego kobietom prawa”. Można dyskutować o tym, czy prawo do aborcji rzeczywiście kobietom przysługuje, czy nie. Każdy czytelnik, niezależnie od płci, wieku, wykształcenia czy wyznania, może się dowolnie zapatrywać na tę kwestię.
Problemem nie jest to, co Agnieszka Mrozik napisała o usuwaniu ciąży, tylko to, że umieściła ona swoją prywatną opinię w publikacji silącej się na bezstronność. Autorka ma prawo myśleć o aborcji, co jej się żywnie podoba. Dlaczego jednak jej subiektywne zdanie zostaje wyrażone w tekście naukowym? Dlaczego prywatny osąd twórczyni nie jest odgraniczony od neutralnych zdań opisujących fakty? Jeśli Agnieszka Mrozik popiera przerywanie ciąży, to niech o tym pisze w felietonach, a nie w publikacjach nastawionych na absolutny obiektywizm!
Nauka jest od tego, żeby badać fakty, a następnie prezentować je odbiorcom. Od oceniania rozmaitych zjawisk i kształtowania opinii publicznej jest publicystyka. Sformułowanie “przysługujące prawo” to nie fakt, lecz prywatny osąd, zatem nie powinno być dla niego miejsca w artykule naukowym. Analogicznie do tego, w tekście naukowym nie powinny występować frazy typu “przysługujące ludzkiemu zarodkowi prawo do życia” czy “przyrodzona godność dziecka poczętego“ (obie wymyślone przeze mnie).
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW