Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Kniaź Jarema - bohater czy warchoł?
dodano 20.07.2007
O Jeremim Wiśniowieckim wypowiedziało się już wielu. Pisać o nim nie jest łatwo. Spór o ocenę tej postaci toczy już kolejne pokolenie historyków i nic nie wskazuje na to, żeby można było osobę księcia ocenić jednoznacznie.
Niezbyt rozumiem też zarzuty o niewyobrażalne okrucieństwo. Wiśniowiecki nie był chodzącym aniołem. ale sadystą też nie. Przecież wbicie na pal było normalną karą w tych czasach! Wydaje mi się, że wobec sytuacji, w jakiej znalazła się Polska po klęskach w początkach powstania Chmielnickiego tylko pacyfikacja, a następnie przebudowa państwa mogła przynieść trwałe efekty. A Wiśniowiecki "chciał pokoju, ale nie za wszelką cenę", czemu nie raz i nie dwa dawał wyraz. Myślę, że gdyby nie odebrano mu buławy zdziałałby dużo więcej niż nieudolny Potocki. Niektóre z jego koncepcji były naprawdę rozsądne. Niestety, kniaź do ulubieńców króla i kanclerza raczej sie nie zaliczał. Miarą tego niech będą słowa Jana Kazimierza wypowiedziane na sejmie koronacyjnym:
"Służyłeś , książę Rzeczpospolitej, ale nie nam; nie chciałeś, byśmy byli królem, a my teraz my nie chcemy, byś był hetmanem. (...) Przy nas być ci się nie godzi i dopóki za łaską bożą jesteśmy królem, ty naszego wojska prowadzić nie będziesz. Monarchowie szanują tych, którzy zdrowia ich pilnują i dobrze im życzą."Sejm ten miał sądzić winnych klęski piławieckiej. Skończyło się na "ukaraniu" Dominika Zasławskiego urzędem wojewody krakowskiego. Pozostawię to bez komentarza.
Oblężenie Zbaraża znowu dowiodło jak zdolnym wodzem jest Jeremi. Polacy bronili się dzielnie, ale zapasy żywności i prochu powoli się kończyły. Król, zamiast pomagać, zwlekał - wydawał się być zadowolony, Wiśniowiecki zszedł mu z oczu, a poza tym wierzył w skuteczność układów. W końcu jednak ruszył pod Zbaraż. Dał się zaskoczyć pod Zborowem i można sie na niego za to zżymać, bowiem efektem było podpisanie ugody, która nikogo nie satysfakcjonowała. Przez królewskie niedbalstwo problem został tylko zamaskowany.
Ostatnim wielkim zwycięstwem wojewody ruskiego była bitwa pod Beresteczkiem. Zmarł 20 sierpnia 1651 roku w Pawołoczy, w dość podejrzanych okolicznościach.
Jeremi zasługiwał na więcej niż dostał. Bardzo przysłużył się królowi, za co został miernie wynagrodzony. Urząd hetmana także należał mu się bardziej niż komu innemu. Myślę, że z Jaremą jest jak z Sobieskim - gdyby los bardziej mu sprzyjał, to dokonałby wiele więcej. Wspominałam już o tym.
Nawet warcholstwo można mu wybaczyć - był przede wszystkim człowiekiem, ze wszystkimi mankamentami tej rasy. Myślę, że odegrał niebagatelną rolę w naszych dziejach i został potępiony zbyt surowo.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW