Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Tajemnicze światło
dodano 26.07.2007
W jednej z wielu szarych miejscowości mieszkał także niczym nie wyróżniający się chłopiec. Był pospolitego wyglądu, brunet, niewysoki o brązowych oczach.
Rodzice mieli już dość skarg na syna i opłacania szkód przez niego wyrządzonych. Matka przypomniała sobie o starszej ciotce, która mieszkała na wsi całkiem sama w dużym domu. Postanowili tam ukryć czarną owcę rodziny. Szybko sklecili parę słów do starej ciotki i z wytęsknieniem czekali na odpowiedź. W liście ciotki były tylko dwa wyrazy: ”niech przyjeżdża”, uradowani rodzice szybko zakomunikowali nowinę Michałowi. Ten nawet nie spierał się, miał już dość tego zakurzonego miasteczka, w którym już wszyscy chowali swoje auta do garażu i gdzie starsze panie nie chodziły wieczorami same. Pomyślał, że nieźle zabawi się u ciotki, traktował to jak dobrą zabawę, która może szybko się skończyć, gdyż starsza pani mogła go szybko odesłać do domu. Postanowił wiec jak najwięcej „wynieść” z tej podróży. Dzień, w którym po raz kolejny opuszczał swój dom rodzinny, był słoneczny i bezchmurny. Wsiadł szybko do pociągu, który wskazali mu rodzice, nie pożegnawszy się z rodzicami wskoczył do wagonu, tam potrącił pana w czarnym meloniku i jak było w jego zwyczaju nie przeprosił, ale uparcie szedł dalej. Kiedy odnalazł swoje miejsce, usiadł i bardzo szybko ogarnął go sen. Obudził się dopiero przed swoją stacją. Wysiadł czym prędzej i zaczął rozglądać się za jakimś powozem. Nikt jednak na niego nie czekał. Rozgniewało to Michała, jednak przypomniał sobie o kartce, którą dała mu mama. Na kartce znajdował się adres. Podążył szybkim krokiem i równie szybko odnalazł dom ciotki. Była to ogromna willa, co prawda zaniedbana, ale ciągle imponująca. Michał wpadł do wielkiego holu domu, tam również nikt na niego nie czekał, złościło go to coraz bardziej, zaczął oglądać dom. Odnalazł ciotkę i jej służbę w jednej części domu, pozostała była niezamieszkana. Przywitawszy się z ciotką, podążył za służącą do pokoju przygotowanego specjalnie dla niego. Gdy wszedł do niego, rzucił walizkę na lóżko, a drzwi zamknął służącej przed nosem. W kolejne dni nic ciekawego się nie działo, Michał błąkał się po ogrodzie i niezamieszkanej części domu, ciotkę spotykał jedynie przy posiłkach, a i tak udawała, że go nie zauważa. Michał zauważył, że ciotkę nie będzie tak łatwo zdenerwować, bo przecież trąbił już rano pod jej drzwiami, bił służących i ubliżał służkom, raz zdarzyło mu się rzucić ziemniakami w lokaja, jednak ziemniaki trafiły w twarz ciotki. Michał zdębiał uważał, że po tym incydencie starsza pani odeśle go do domu. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Ciotka zebrała ziemniaki ze swojej twarzy i jadła dalej, jak gdyby nic się nie stało. Zdumiało to naszego bohatera, jednak nie miał czasu ani ochoty rozmyślać, co tam myśli starsza pani. W opustoszałej części domu znalazł pokój, którego drzwi zawsze były zamknięte. Przez kolejne dni obserwował, gdzie służba zostawia klucze. Jednego wieczora podkradł się do szafki i ukradł wszystkie klucze. Pobiegł czym prędzej do tajemnych drzwi i wypróbowywał je. Każdy był albo za duży albo za mały, Michał stracił już nadzieję i myślał, że do tych drzwi nie ma klucza, bo się po prostu zgubił, a służba nie przyznała się właścicielce, która tu nie przychodziła. Cicha nadzieja i żądza przygód nakazały mu sprawdzenie każdego klucza co do ostatniego. Ostatni, czarny i zardzewiały pasował jak ulał. Michał powoli otworzył drzwi. Pokój był ciemny, ale czemu tu się dziwić, była przecież już późna noc, a Michał nie mógł czekać do rana. Służba szybko zauważyłaby brak kluczy. Wszedł do pokoju, drzwi zamknęły się po cichu. W ciemności Michał nie mógł znaleźć swoich zapałek ani świecy, która przygotował na wypadek braku prądu. Po ścianach szukał włącznika, lecz tego też nie było. Kręcił się dookoła i nie wiedział co począć, chciał się wycofać, ale jak tu się wycofać, gdy przygoda sama garnie się do nas? Poszedł w głąb pokoju, ujrzał tajemnicze, dość nikłe światło, podążył za nim. Nagle zauważył, że idzie po trawie, a wokół niego znajdują się liczne drzewa i krzewy. Ogród był taki sam jak ciotki, ale jak on mógł się tu znaleźć?? Szedł za światełkiem, prowadzony ciekawością, dotarł do zagajnika na środku, którego na pewno znajdował się ten świecący przedmiot. Szybko minął drzewa i ujrzał lustro, zwykle lustro pomyślał, wyszedłem na dwór i znalazłem jakieś głupie lustro, był niepocieszony. Odwrócił się i chciał odejść jednak buchnęło światło. Spojrzał w lustro ze strachem. W nim ujrzał siebie jako dziecko. Biegł po piłkę, z chodnika zszedł na ulicę. Naprzeciwko niego jechał rozpędzony samochód, mały pewnie zginąłby, gdyby nie ojciec, który rzucił się za nim. Odepchnął go, a sam został potrącony. Karetka zabrał ojca, diagnoza w szpitalu mówiła - złamanie nóg z wieloma przemieszczeniami, właściwie lekarze nie dawali żadnych szans, że poskładają nogi powrotem. Matka płakała trzymając małego Michała w ramionach. Lekarz prowadzący operację wyszedł z sali i powiedział, że operacja udała się, jednak ojciec Michała będzie kulał na jedna nogę. To były 3 kolejne wizje, które widział, lustro nagle zgasło.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW