Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Książeczki mieszkaniowe nowego typu
dodano 01.08.2007
Niniejszy projekt opracowałem w latach 90., rozesłałem do wielu ważnych instytucji, które go po słowiańsku zbagatelizowały - przecież ministerstwa są najmądrzejsze...
Mylny jest pogląd, że Państwo dopłaca do rewaloryzowanych książeczek mieszkaniowych (i samochodowych). Rola Państwa, które jest odpowiedzialne za inflację, winna sprowadzać się do oddania tego, co wzięło. Jeśli pożyczyłem komuś 1$ w 1979 o wartości ówczesnej ok. 100 zł, to ile dłużnik winien oddać dzisiaj? Czy będzie miał rację, że transakcja wymaga udzielenia dotacji w wysokości ok. stukrotnie przekraczającej wartość początkową? Jeśli oczekujący na mieszkanie pożyczył Państwu (bank państwowy, za wkłady poręcza Państwo) 1 m2 mieszkania, to ile Państwo powinno mu oddać? Nie do przyjęcia jest twierdzenie, że przez pazerność bezdomnego, Państwo musi odjąć dzieciom, rencistom, czy emerytom rzekomo dotując budowę niemal już wrogowi ludu. Nie jest to ani etyczne, ani prawdziwe. O wartości decyduje nie liczba wydrukowanych zer na banknocie, ale ilość pracy potrzebna na wykonanie usługi bądź towaru. Przecież ktoś wziął kiedyś równowartość 1 m2 i opłacił tym pracowników, wykupił tereny, nabył materiały budowlane nie wydając swoich pieniędzy. Teraz należy tylko zwrócić to, co się wzięło.
Jeśli kiedyś wszyscy składaliśmy się na mieszkania dla niektórych z nas, bo tylko dla nielicznych wystarczały moce produkcyjne, to nie należy teraz zmieniać tego systemu. Nieważne, czy był słuszny, czy nie. Skoro był stosowany, uczciwość nakazuje stosować go nadal: w dalszym ciągu składajmy się na mieszkania dla bezdomnych. Jeśli kiedyś ty mi pomogłeś w uzyskaniu mieszkania, to teraz ja ci pomogę. To się nazywa SOLIDARNOŚĆ społeczna. Wielu uzyskało w przeszłości tanie działki, mieszkania, kredyty pod sztandarem socjalizmu; dzisiaj, już pod sztandarem kapitalizmu, są największymi przeciwnikami pomocy tym, którzy im kiedyś pomogli...
Jeśli przeprasza się byłych właścicieli za to, że pozbawiono ich własności prywatnej (fabryki, pałace, kamienice...) i unieważnia się akty prawne uznane za bezprawne, to czyż ci wszyscy, co oczekują od dawna na mieszkania i posiadają ileś tam metrów kwadratowych wykupionych za swe oszczędności, a będący cokolwiek mniej zamożni, niż owi byli właściciele, nie powinni otrzymać swej własności, czyli wykupionej części mieszkania? Czym bowiem w istocie różni się zagarnięcie kamienic dawnym właścicielom od zagarnięcia wykupionej (a nie otrzymanej) powierzchni mieszkalnej przez bezdomnych? Jak wyglądałby rynek, gdyby ówczesne oszczędności nie były składane na okm, lecz zostały rzucone na i tak przetrzebione sklepy? Zresztą oszczędzający nie mieli większego wyboru: celem otrzymania mieszkania byli zmuszeni założyć okm i oszczędzać!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW