Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Prywatność polityka w przestrzeni publiczno-medialnej
dodano 06.08.2007
Stała obecność wszędobylskich dziennikarzy w Sejmie sprawia, że sytuację parlamentarzystów porównać można do będących pod ciągłym obstrzałem kamer uczestników reality show.
Po zakończonych obradach parlamentarzyści rozjeżdżają się. Wielu posłów z odległych zakątków Polski pozostaje jednak w stolicy, korzystając z dobrodziejstw sejmowego hotelu, który na czas kadencji staje się ich drugim domem. W doniesieniach prasowych nie brakuje barwnych opowieści o życiu towarzyskim, które toczy się w Domu Poselskim „po godzinach”. (...) Wśród nowych posłów krąży legenda o ułańskiej fantazji senatora Henryka Kanickiego z PSL-u - w zimną marcową noc wkroczył do hotelu na czele orkiestry i pod drzwiami ówczesnego marszałka Senatu Adama Struzika zaordynował marsza żałobnego Fryderyka Chopina – czytamy w „Newsweeku”. Oddalenie od rodziny i ciężką pracę w służbie Ojczyzny niektórzy posłowie rekompensują sobie alkoholowymi libacjami i kontaktami towarzyskimi. O tych ostatnich stało się głośno zwłaszcza pod koniec 2006 roku, gdy w Samoobronie wybuchła „seksafera”. Na co dzień czas płynie mimo wszystko spokojnie. Pewnym ograniczeniem jest zapewne niewielki metraż pokoi – ledwie dwadzieścia metrów kwadratowych. Stąd też wielu parlamentarzystów traktuje hotel wyłącznie jako miejsce nocnego odpoczynku. Ale są i tacy, którzy starają się stworzyć tam sobie namiastkę domu – przywożą bibeloty, pamiątki, obrazy: poseł PSL Zdzisław Podkański nie ma już miejsca na swoje ukochane eksponaty. Wszędzie wiszą obrazy artystów naiwnych i malowane na szkle, na stołach i szafkach stoją rzeźby Chrystusa Frasobliwego („Newsweek” 17-18/2001).
Podsumowując zebrane w tym artykule dziennikarskie obserwacje i padające z rozmaitych stron komentarze, zauważmy, że:
1. W polityce każdy wybór – nawet obiadu - ma jakieś znaczenie, a co najważniejsze – zawsze jest to znaczenie polityczne.
2. Informacje o prywatności polityków przekazywane są dwojako – bezceremonialnie (dziennikarz występować może w roli podglądacza-wypytywacza) lub w atmosferze „eleganckiego” wtajemniczenia w ważne i niezwykłe sekrety elity rządzącej.
3. Przestrzenie penetracji dziennikarskich są rozległe i nie istnieje dla nich żadne tabu.
4. To, co nie może zostać pokazane, zostaje napisanie; żaden news się jednak nie zmarnuje: Rozbicki [Witold, znany fotoreporter polityczny – A. N.] wychodził kiedyś wieczorem z Sejmu i zobaczył przed sobą Andrzeja Leppera. Szedł zgarbiony, powłóczył nogami. Sterany życiem starszy człowiek. Nie nacisnął migawki. Owszem – dziennikarz postanowił być humanitarny i nie ustrzelił grubego, acz osłabionego politycznego zwierza. Nie przeszkodziło mu to jednak, aby „sprzedać” niezrobione wszak zdjęcie Dorocie Kowalskiej, która poszukiwała materiałów do artykułu o pracy sejmowego stada („Newsweek” nr 20/2006).
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW