Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zapraszamy do reklamy, a za chwilę żałoba
dodano 10.08.2007
Życie było kiedyś o wiele prostsze, głównie dlatego, że jeszcze 30 lat temu nikomu nie śniło się o Internecie, a mass-media były mrzonką tak odległą, jak dziś podróże poza układ słoneczny. I wtedy ludzie byli chyba zdrowsi psychicznie.
W moim mieście doszło kiedyś do najgłośniejszej i jednocześnie największej rewolty pseudokibiców na stadionie piłkarskim. Przerwano mecz, normalni ludzie zaczęli zwiewać we wszystkie strony, ratując się przed całą tą chołotą w szalikach (nie mylić z prawdziwymi szalikowcami) i policją (wcale nie żartuję), a właściwie to przed gumowymi kulami, których używali policjanci, strzelając do wszystkich na oślep. Na szczęście obyło się bez większych strat, poza paroma wyrwanymi barierkami i płytami chodnikowymi, no i może poza jednym chłopczykiem, który akurat dość czynnie przysługując się swojej łysej braci, oberwał wprost w lewe oko (a może to było prawe?), lądując tym samym na oddziale intensywnej terapii. Jak zwykle w takich sytuacjach, w przeciągu kilkunastu minut na tym samym oddziale pojawiły się lokalne hieny (tj. telewizja), które postanowiły przeprowadzić wywiad z matką „poszkodowanego”. Prawdę mówiąc, wyglądało to bardziej na monolog dziennikarki, która bez przerwy powtarzała jak mantrę następująca frazę: „O tak, jest pani źle, czuje się pani smutna, bardzo smutna, wręcz zrozpaczona…” i tak dalej, i tak dalej. Jednak najlepszy był moment, w którym poprosili ją o nagranie jakiegoś, jak oni to nazwali, „wstępu”. Wyszli z sali, ustawili sprzęt na korytarzu i zawołali tę biedną kobietę. Gdy stanęła w drzwiach, pani redaktor zawołała oburzona, że powinna była się rozpłakać, albo przynajmniej ocierać łzy chusteczką, raz po raz chowając twarz w dłoniach. I wiecie co ta kobieta zrobiła? Wybuchnęła płaczem. Od tak sobie zaczęła szlochać. Przyszli, wykorzystali moment i Bogu ducha winną matkę (która pewnie uważała, że robi to dla dobra ogółu, albo coś w ten deseń), przy okazji zarabiając trochę szmalu.
Najbardziej niepokoi mnie jednak to, że społeczeństwo to wszystko kupi. Gdy pokażą smutne obrazki, opowiedzą swoje historyjki o tragedii, złości, rozpaczy, smutku i stracie najbliższych, widzowie będą płakać i kiwać głowami, mówiąc „Tak, to była straszna tragedia, jak można było do tego dopuścić?”. Obecna mentalnośc statystycznego Kowalskiego, który w domu ma swój statystyczny telewizorek zakłada, że skoro pokazano coś w TV, to na bank musi to być prawda, a opinie ekspertów są jedynymi, jakie można przyjąć do wiadomości. Przez co nie musi on ani myśleć, a tym bardziej interpretować tego, co zobaczył, a już na pewno rozum zastąpi mu wielki, 40. calowy telewizor LCD marki „Life’s Gone” – zbieżność nazw jest zupełnie przypadkowa.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW