Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Precz z koalicjami
dodano 14.08.2007
Jest (teoretycznie) 281, a potrzeba 307 głosów do rozwiązania Sejmu. Te 26, a bardzo prawdopodobne że więcej (być może nawet sporo więcej), to może być problem nie do przeskoczenia. Jeżeli utknie także procedura "3 kroków", to co dalej?
Podobne podejście mam do wszystkich pozostałych mniejszych partii politycznych, starannie katalogując ich wady, za wyjątkiem SLD, której członkowie to w dużej części elita jeszcze nieboszczki PZPR, a w pozostałej ludzie im mentalnie bardzo podobni. Do tego towarzystwa wręcz idealnie pasuje powiedzenie Stalina, że Polacy są jak rzodkiewka, czerwona tylko z wierzchu. Selekcja, która zapewniła taki skład osobowy trwała dostatecznie długo przez całą PRL, by skutecznie utrwalić charakterystyczny genotyp typowego członka tego ugrupowania.
W kampaniach wyborczych partia ta niezmiennie eksponuje (cienką) czerwoną skórkę, by po zdobyciu władzy dbać przede wszystkim o własne, często szemrane (sprawa Rywina i inne) interesy. Mam wielka nadzieję, że wiedza wyborców o tym, że SLD to raczej sojusz "lewych" demokratów i niż autentycznej lewicy, będzie narastać i partia ta ostatecznie zniknie ze sceny politycznej.
Natomiast wszystkim innym partiom - także "Samoobronie" - życzę jak największego poparcia wyborców, jeżeli tylko przedstawią sensowne programy, gwarantujące szybki rozwój cywilizacyjny kraju i dobrobyt nas wszystkich i przekonają, że nie są to programy księżycowe, lecz nadające się do realizacji, dla której partia dysponuje odpowiednim potencjałem ludzkim i intelektualnym (czyli, że np. mają posłów zdolnych do inteligentnego omówienia tematu, a nie beznadziejnego dukania z kartki). Zwracam jednak uwagę, że nie jest to możliwe bez takiego sformułowania programów, żeby przekonywał on do siebie najliczniejszą umiarkowaną politycznie część społeczeństwa. Adresowanie programów i praktyki działania partii do wąskiego elektoratu, o wyrazistych, ale dość skrajnych poglądach daje być może szansę uzyskania większości głosów albo w dość odległej przyszłości (na skutek stopniowego ewoluowania poglądów), lub specyficznej sytuacji polityczno-gospodarczej, np. takiej jaka dała w Niemczech władzę Hitlerowi (czego się jednak raczej nie można spodziewać w dającej się przewidzieć przyszłości.).
Myślę, że takie podejście do polityki krajowej, podejście pragmatyczne i zdroworozsądkowe upoważniało mnie do przedstawienia propozycji (opisanej w artykule "Precz z koalicjami" niedawno opublikowanym w iThinku) podniesienia progów wyborczych tak, by w Sejmie znalazły się tylko dwie partie z największym poparciem: jedna jako rządząca, druga jako opozycyjna. Technicznie zresztą można to zrobić inaczej; podniesienie progów wydaje się po prostu najłatwiejsze do przeprowadzenia i akceptacji przez wyborców. Najistotniejszy argument przeciwko takiej zmianie, taki, że Sejm przestanie wtedy być proporcjonalną reprezentacją społeczeństwa dość łatwo skontrować, ponieważ z powodu nieuczestnictwa znacznej części uprawnionych w wyborach i tak nie wiadomo na pewno, czy Sejm odzwierciedla politycznie społeczeństwo, nie wspominając już o takich drobiazgach, jak np. nieproporcjonalna przewaga posłów mężczyzn, którzy wszak mają nieco inne preferencje polityczne niż kobiety (słyszałem opinię, że Tusk przegrał prezydenturę, ponieważ dla pań był odrobinę za mało przystojny - w przeciwieństwie wcześniej do Kwaśniewskiego, którego niebieskie oczy urzekły wiele wyborczyń).
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW