Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Dwa oblicza Mazur
dodano 26.09.2007
Mieszkam tu od niecałych dwóch lat. Już od dzieciństwa nie wyobrażałem sobie wakacji, czy wypoczynku w ogóle, bez wody i lśniących w słońcu miedzią koron sosen. I oto mam to na co dzień. Z całym dobrodziejstwem inwentarza.
Ale, żeby nie było, że jakiś czarny obraz, teraz coś jaśniejszego, bardziej promiennego: nadajniki. Jak w każdym mieście i miasteczku i tam są trzy duże maszty telefonii komórkowej. Jeden 600 m, a drugi około kilometra od centrum. Dziwię się, że ludzie nie protestują: może nawet się cieszą, że mają zasięg i lepszą jakość dźwięku w swoim trzymanym godzinami, kilka centymetrów od mózgu, nadajniku. A może już im wszystko jedno? Szarzyzna bloków jaka była taka jest, a raz nabyta apatia tak łatwo nie przeminie.
Hmmm... likwidując relikty starego systemu pozostawiono na tych terenach tysiące ludzi bez perspektyw. Przecież to już prawie 20 lat, można rzec całe pokolenie... I to w przededniu inwazji ziomków zza Odry, na razie tabunami przemierzających nasze urocze pojezierze na rowerach. 1 stycznia 2009 i swoboda zakupu ziemi blisko.
Patrząc na nasze północno-wschodnie kresy i ich zmaltretowaną przez historię ludność przypomina się niejeden western: jak dobrze popatrzeć wszędzie tu widzisz bezradnych szeryfów, zastraszonych osadników i pewnych siebie gangsterów i oszustów, którzy mają tu swego rodzaju raj werbunkowy do swych "armii": nuda, bieda, alkohol, niezmienne, a nieciekawe wzorce pokoleniowe oraz idealne żerowisko, w którym potulne społeczeństwo, nienawykłe do zgłaszania problemów na policję, woli spuścić wzrok i miętosić czapkę w rękach niż dopominać się swoich praw. Od czasów Jaremy Wiśniowieckiego niewiele się w Polsce zmieniło, z tym że wtedy przynajmniej rycerstwo lud skubało, ale też jak trzeba -- broniło. Dzisiejsza szlachta z Układu się raczej do tego nie poczuwa.
Czy jednak narzekanie prowadzi do czegoś dobrego? Zauważmy piękno tych ziem, ich możliwości i to, że choć biedni i nierzadko podpici, ludzie tu w gruncie rzeczy dobrzy i życzliwi. Oby transformacja historycznego centrum Rynu, dumnie spoglądającego na otaczające go wody i lasy, mogła symbolizować trwałą zmianę jakości życia na tych terenach i oby była lepszą metaforą współczesnych Mazur niż młody pijany kierowca tira na tle warowni spod znaku czarnego krzyża i żelaznej pięści...
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW