Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
O nas samych do znudzenia raz jeszcze
dodano 09.10.2007
Pracując w jednej z agend rządowych tkwiłem w przekonaniu, że nie ma już ludzi, grup formalnych, czy też nieformalnych, które z własnej i nieprzymuszonej woli pracują „po godzinach” na rzecz jakiejś idei, na rzecz sprawy.
mechanizmów społeczeństwa obywatelskiego i po dziś dzień nie udało się zaszczepić jego idei i zasad w szerszym kontekście. Jakieś pojedyncze jednostki kierują się tymi zasadami, lecz jest to stanowczo za mało. Wykształcona młodzież ucieka za granicę, lub ucieka w wir pracy zawodowej, zupełnie nie interesując się dobrem wspólnym. A przecież dobro wspólne to nie tylko autobus, kosz na śmieci, latarnia, czy ławka. Dobro wspólne to także Polska. Trochę większe i poważniejsze niż wyżej wymienione elementy dobra wspólnego, ale jakże ważne. Bo jeśli to nasze największe dobro wspólne się rozpadnie, to wszyscy ci, co mają za nic działalność społeczną, czy polityczną – będą uciekali za granicę, za lżejszym chlebem. Tylko tym razem nie z własnej i nieprzymuszonej woli, ale z konieczności, czy im się to będzie podobało, czy też nie. Już widzę ten płacz, ten lament, „że biedni my Polacy musimy na obczyźnie za obywateli drugiej kategorii robić…”. Im szybciej zatem sami weźmiemy w swoje ręce losy naszego kraju, tym dalsza będzie perspektywa losu Argentyny. Zaprzedając się „sprawie” spotkałem młodych ludzi, którzy wyżej stawiają owo największe dobro wspólne nad konto w banku, a jeśli się mylę, to mam cichą nadzieję, że przynajmniej na równi z nim.
W sobotę miałem okazję uczestniczyć w dorocznej imprezie, będącej radosną celebracją rybackich tradycji i przyrody Doliny Baryczy, o nazwie Dni Karpia. Los tak zdarzył, że znalazłem się w reprezentacji władz wojewódzkich. Wraz z kolegą dzieliliśmy się wrażeniami, że jako przedstawiciele władzy – czujemy się jakoś dziwnie wobec tych ludzi, którzy tam na co dzień żyją. Była to swoista mieszanina wstydu za urzędniczą nieudolność – niekoniecznie swoją, a bardziej za kolegów i odpowiedzialności za to, co robimy i mówimy. Jest to w moim przekonaniu efekt końcowy tego, że władza postrzegana jest jako coś z góry złego, podłego i wręcz niemoralnego.
Pracując w jednej z agend rządowych tkwiłem w przekonaniu, że nie ma już ludzi, grup formalnych, czy też nieformalnych, które z własnej i nieprzymuszonej woli pracują na rzecz jakiejś idei, na rzecz sprawy. Jakie miłe rozczarowanie mnie spotkało. Mam nadzieję, że nie jest to kolejna mrzonka, pozory, czy też maska służąca wciąż temu samemu. Własnemu egoistycznemu interesowi.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW