Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Lotek - podatek od głupoty?
dodano 30.11.2007
Ostatnio, przechodząc przez pasaż handlowy, zauważyłam sporą kolejkę w punkcie LOTTO...
A prawda jest taka, że szansa na wygraną jest porównywalna z szansą na masową uprawę mandarynek w Polsce, na kolację z George’m Clooney’em (w przypadku Pań) lub na rozprawę filozoficzną z Paris Hilton (w przypadku obu płci). I choć jest to powszechnie wiadome, to ludzie jednak grali, grają i grać zapewne wciąż będą. Dlaczego? Bo gra taka, to rodzaj narkotyku, który w większości przypadków uzależnia. Patrząc na ten fenomen z punktu psychologicznego, odnoszę wrażenie, że społeczeństwo potrzebuję tego typu formy zaspokajania swojego sumienia, żeby przypadkiem później nie żałować („A może gdybym zagrał to akurat bym wygrał? Może już byłbym szczęśliwym milionerem?”). Producenci doskonale o tym wiedzą, i potrafią świetnie manipulować ludźmi, zbijając krocie na ich głupocie (rym zupełnie przypadkowy). A swoją drogą spodobał mi się komentarz mojego taty, który wysyłanie kuponów i kupowanie zdrapek określił „płaceniem podatku od głupoty”. Chyba całkiem trafnie.
I dlaczego tak niewielu ludzi zniechęca się po przegranej? Ogromne zainteresowanie tą rozrywką wskazuje tylko na pewną, doskonale rozwiniętą u ludzi cechę, jaką jest naiwność. I sama się tej naiwności nie wypieram, bo nie wykluczam, że pewnego dnia zapomnę o ostatniej porażce, wybaczę totalizatorowi, i ze zmartwychwstałą nadzieją udam się do najbliższej kolektury LOTTO…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW