Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Muzyczny rok 2007
dodano 22.12.2007
Nie jest źle z muzyką. Ten rok był tego przykładem. Oto podsumowanie tego co dobre i złe w 2007 r. Uprzedzam, będzie subiektywnie.
3. Paolo Nutini – These Streets
Młody, zdolny, debiutujący, obiecujący. Tak można w nieskonczoność. Podczas, gdy niektórzy za okaz charyzmy zaczęli uznawać Jamesa Blunta, a amerykańscy naukowcy ogłaszać koniec mężczyzn, tutaj pojawił się chłopaczek, który chcąc uporać się z dorastaniem nagrał dobrą płytę, którą mogą słuchać fani Jima Morrisona. Gdzieś na dnie tej płyty można doszukać się porównań między oboma Panami. Głosu Paolo odebrać nie mogę, ale o jego szczerości będziemy mogli przekonać się dopiero po 2 płycie. Póki co możemy się nacieszyć utworem „Rewind”.
Do tańca i do różańca:
1. Justice – Cross
Znowu Francja. Tym razem platformą dźwięków są taneczne bity i pulsacyjne rytmy. Wszystko to podlane sosem sporządzonym na bazie tradycji Daft Punk. Z resztą już singiel „D.A.N.C.E.” nie pozostawia żadnych wątpliwości, kto w tym roku na parkiecie króluje. Kawał naprawdę dobrej muzyki, porywającej, z duszą. Po Francuzach się tego nie spodziewałem.
2. Roisin Murphy - Overpowered
Osierociła Moloko, ale sama wciąż ma się dobrze. Udowadnia to tegoroczną płytą. Tym razem Roisin zrezygnowała z muzycznych eksperymentów, a wybrała się w drogę zbliżoną nieco do popu. Jednak zachowała swoją taneczność. Pani Murphy ma to co potrzeba czyli dobry wygląd, talent i magnetyzującą osobowość. Wszystko to świetnie współgra z jej muzyką. Warto!
3. LCD Soundsystem – Sound of Silver
Kozak z New York. Zabłysnął dokładnie rok temu. Powołał się na kolegów po fachu tj. Daft Punk w swoim przebojowym singlu. Rozbłysnął elektronicznie, żeby potem na koncertach dawać po garach na żywych instrumentach. Druga płyta nie przynosi wielu odkryć, ale jest naprawdę dobrym sequelem. Idąc tropem filmowych porównań można przyrównać „Sound of Silver” do „Imperium Kontratakuje”.
Rock wiecznie żywy:
1. Radiohead – In Rainbows
Właściwie należałoby zapytać: czy to jeszcze jest rock? Słuchając takich utworów jak „15 Step” czy „Weird Fishes/Arpeggi” można nie mieć tej pewności. „In Rainbows” na pewno nie jest rewolucyjną płytą, ale tylko prawdziwi nadgorliwcy musieli się tego spodziewać, stąd zapewne ich rozczarowanie. Radiohead wyryło w mojej świadomości bardzo duży ślad. Ta płyta z pewnością go powiększy. Emocjonalna erupcja nastąpiła u mnie przy utworze „Reckoner”. Wciąż zaskakują i trzymają poziom, czekam już tylko, aby ich na żywo zobaczyć.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW