Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Godzilla kontra Hedora
dodano 21.01.2009
Na stronie internetowej Dziennik.pl, między całą masą alarmistycznych artykułów, pojawiła się niby niewinna z pozoru publikacja...
Niejako dla uwiarygodnienia swojej tezy (o ile to można nazwać tezą?), autorka cytuje następującą wypowiedź szanowanego, platformianego posła, dotyczącą analogicznego konfliktu, ale w czasie minionej kadencji. "Starcia między Markiem Jurkiem a Przemysławem Gosiewskim źle wpływały na pracę Sejmu i atmosferę w klubie" - wspomina Antoni Mężydło, wcześniej poseł PiS, a obecnie PO. Zaznacza, że między Komorowskim a Chlebowskim tego nie dostrzega.” To jednak jak sami zapewne widzicie niczego nie dowodzi( a zwłaszcza tezy autorki). Po co więc wplatać do artykułu nazwisko Bogu ducha winnego człowieka?
Pomimo iż poniżej autorka cytuje opinię zarówno samego przewodniczącego Chlebowskiego jak i rzecznika marszałka Sejmu Jerzego Smolińskiego, którzy zaprzeczają istnieniu jakiegokolwiek konfliktu na linii Chlebowski- Komorowski. To już linijkę niżej autorka wkłada kij w platformiane szprychy : „Jednak w PO nie jest tajemnicą, że sejmowe tarcia między nimi są przejawem znacznie poważniejszego konfliktu. "Prawdziwą przyczyną są ich ambicje polityczne" - nie ma wątpliwości polityk PO. "Jeden i drugi chciałby być premierem, a to rodzi naturalną rywalizację" - przyznaje inny z naszych rozmówców.” Tak jest, moi drodzy, jak zapewne się domyślacie, ani nazwiska polityka PO, ani innego z „ich rozmówców” już nie poznajemy. Być może autorka myli PO z PiS-em, gdzie walka wewnętrzna o zbliżenie się do światła bijącego od prezesa czasami ma ostry przebieg? Czy ktoś z Was słyszał o tym, aby Zbigniew Chlebowski był wymieniany jako poważny kandydat na premiera po ewentualnym odejściu z tego stanowiska Tuska? Czy to w ogóle jest realne? Czy rzekomo skonfliktowanych polityków nie pogodzi jednak (przy założeniu zwycięstwa Tuska w wyborach 2010 roku) Grzegorz Schetyna? Te i inne bardziej szczegółowe pytania cisną się same na usta.
Natomiast jedno jest całkowicie pewne, to wątpliwości Tomasza Lisa dotyczące wiarygodności „Dziennika”. Czytając takie spekulacje, niepoparte żadnymi solidnymi dowodami, ręka czytelnika zaciska się na spoczywających w kieszeni dwóch złotych, a w jego umyśle kwitnie „szatańska” myśl: Na co nam takie gazety? Na co nam tacy dziennikarze? I z tymi pytaniami pozostawiam Was wracając do gwiazdeczek światowego tenisa.
http://www.dziennik.pl/polityka/article300079/Walka_w_Platformi
e_o_schede_po_Tusku.html
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW