Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Mayday Polska 2006 - relacja z imprezy.
dodano 29.11.2006
Mayday Polska Word Club 2006 mamy już za sobą. Bramy katowickiego Spodka zatrzasnęły się za nami kilkanaście godzin temu. Po siódmej edycji tej imprezy pozostały nam już tylko wspomnienia... Ja moje zebrałam w jedną całość i tradycyjnie postanowiłam podzielic
O godzinie 3:00 swe umiejętności zaczął prezentować dj Umek. Ponieważ kiedyś trzeba było zregenerować siły i chwilę odpocząć, nie było mi dane usłyszeć w całości jego seta. Początek jak dla mnie był zbyt monotonny jak na Umka... Jak było potem – nie wiem.
Od godziny 4:00 do samego końca byłam już tylko na main floorze. Trafiłam tam akurat na doskonała końcówkę seta Svena Vätha. Elektronicznie, żywiołowo i na bardzo wysokim poziomie. Do tego świetny kontakt z publiką i szeroki uśmiech na twarzy. Z perspektywy czasu, muszę przyznać, że żałuję teraz bardzo, iż świadomie opuściłam jego występ. Niestety nie można być we dwóch miejscach jednocześnie... Kolejnym występem live, na który czekałam był występ Anthonego Rothera. Bardzo lubię ten jego niepowtarzalny, charakterystyczny styl i wiedziałam, że co jak co, ale jego nazwisko na pewno mnie nie rozczaruje. Miło było usłyszeć na żywo jego utwór „Father”, który wywołał wśród publiki głośne owacje. Po 30 minutach swojego występu Anthony podziękował ludziom za ciepłe przyjęcie i pożegnał się, ustępując tym samym miejsca kolejnemu djowi.
Około godziny 4:30 rozbrzmiały pierwsze dźwięki Dominika Eulberga, który za deckami czekał na swoją kolej przez ponad połowę występu swego poprzednika. Tak się składa, że Dominik jest jednym z moich ulubionych djów z półki electro, dlatego też posłuchanie go na żywo wywołało u mnie szereg pozytywnych emocji... niestety do pewnego momentu. Skupienie, siła przebicia i cudowne brzmienia wydobywające się spod igły spajały się w wyborny set, który porwał mnie do tańca już od samego początku. Był to jedyny występ, który spędziłam pod konsolą obserwując, co też za deckami wyczynia ten młody dj. Niestety nie było mu dane w pełni wykorzystać swojego potencjału, gdyż cały czas ktoś mu przeszkadzał. Po jego lewej stronie na djce szanowne gwiazdy i gwiazdeczki urządziły sobie barek i ucztę alkoholową. Pani z zespołu Kosheen - Sian Evans, ordynarnie polewała już nie tylko sobie, ale i Dominikowi, który nie mógł skupić się na graniu tylko na tym, by odmawiać jej „poczęstunku”. Mało tego, w wyraźnym stanie nieważkości weszła na djkę i zaczęła na niej tańczyć. Minęło sporo czasu zanim jej znajoma wybłagała ją by zeszła z powrotem na ziemię, czego i tak nie uczyniła – siadając koło gramofonów. Żeby było „weselej” przed Dominikiem pokazy tańca prezentowały jakieś super-piękne i półnagie dziewczyny z paskiem VIP na ręku, którym zależało chyba tylko na tym, by podziwiać ich... głupotę? Ogółem jak dla mnie totalna porażka. Dominik zagrał cudownie... niestety to, co było mi dane oglądać zniesmaczyło mnie przeokropnie. Doszłam do wniosku, że gwiazdorstwo na tej imprezie uzyskało maksimum. Po secie Dominika i całej tej żalosnej szopce, za decki wkroczył ktoś, na kogo wiele osób czekało z zapartym tchem.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW