Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Palenie wolności
dodano 11.02.2008
01. stycznia br. całkowity zakaz palenia wyrobów tytoniowych objął naszych zachodnich sąsiadów. Jednocześnie wraz z pierwszym dniem nowego roku wprowadzone zostało ograniczenie ruchu kołowego w Berlinie. Może to tylko zbieg okoliczności.
Stworzyć problem czy stworzyć rynek.
Przeciwnicy palenia podnoszą liczne kwestie wiążące się z ich wolnością i prawem do czystego powietrza. Puby, kluby i tancbudy, do których chcą chodzić są zadymione. Świetnym argumentem mającym zaskarbić sobie również grono restauratorów jest przy tym to, że po wprowadzeniu zakazu palenia w irlandzkich czy nowojorskich klubach dochody ich właścicieli nie zmniejszyły się. Jeśli osoby niepalące stanowią taką ważną grupę konsumentów, a restauracje i knajpy nie tracą na czystym powietrzu, dlaczego ich właściciele sami nie decydują się na wprowadzanie takich zakazów dla własnych klientów? Czy jakiś przepis stoi na przeszkodzie by założyć prywatny klub tylko dla niepalących? Dlaczego nie zostawić tej sprawy niewidzialnej ręce wolnego rynku? Przecież tak szeroka nisza to złoty interes.
Interes na cudzym paleniu i modzie na niepalenie robią już firmy farmaceutyczne oferujące plastry, tabletki i gumy do żucia. Pokazują jak palenie uciążliwe jest dla nikotyników, a zarazem jak gładcy i przystojni są ci, którzy nie palą. Ośmieszając palaczy, skąd inąd słusznie zniechęcają do palenia i… oferują środki z nikotyną. Pewien łysy brodacz powiedział kiedyś: „Szukajcie tych, którzy na tym zyskują” niby to było w poprzedniej epoce, ale…
„Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu”
Jeśli zażyłem kokainę, a ktoś to wykrył, będę odpowiadał przed sądem i zostanę skazany. Pewnie będę również poddany leczeniu. Sprawa jest prosta, kokaina jest nielegalna - nie kupię jej w sklepie spożywczym ani restauracji sejmowej. Jeśli będę palił papierosa na przystanku autobusowym straż miejska wystawi mi mandat lub (jeśli odmówię przyjęcia) skieruje sprawę do sądu grodzkiego. Mizernym wytłumaczeniem będzie to, że zapłaciłem za papierosy w kiosku (37,92% ceny to akcyza), popiół strzepywałem do zamontowanej w koszu na śmieci popielniczki, a na przystanku nikogo nie było. Nawiasem mówiąc Gdańsk, Lublin, Rzeszów, Bielsko-Biała, Kraków, Łódź, Ruda Śląska i inne miasta walczą o czyste przystanki wprowadzając zakaz palenia i montując nowe kosze z popielniczkami. Na przystanku stoję sam, papierosy mam, popielniczka jest. Palić? Nie palić? Bezpieczeństwo zagwarantować mógłby mi jedynie immunitet poselski. Ponieważ jednak nie jestem parlamentarnym przedstawicielem Narodu, zostanę pewnie ukarany, a na leczenie nikt mnie nie wyśle.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW