Polska na celwoniku terrorystów.
dodano 01.12.2006
Utarła się opinia, że nasz kraj nie był i nie jest atrakcyjnym celem dla zamachowców. Krążą nawet żarty, iż w Polsce nie jest możliwe zostawienie bomby w walizce na dworcu, bo ktoś tę walizkę ukradnie i ładunek wybuchnie nie tam gdzie trzeba. Ale czy na pewno?
Przewrażliwienie czy realne niebezpieczeństwo?
Sceptycy twierdzą, że w Polsce nie ma bezpośredniego zagrożenia terroryzmem i utrzymywanie z pieniędzy podatnika jednostki, która działa głównie poza granicami kraju jest po prostu nieopłacalne. Dowódcy GROM-u uważają jednak, że jej istnienie jest niezbędne. Obywatele polscy byli już przecież obiektami ataków, a wstąpienie do NATO, otwarcie granic, obecność polskich sił w Iraku i otwarte poparcie amerykańskiej walki z terroryzmem tylko potęgują zagrożenie. Trzeba też zwrócić uwagę na występowanie w Polsce terroryzmu kryminalnego. Gen. Petelicki uważa, że funkcjonowanie jednostek antyterrorystycznych, nawet gdy nie ma groźby bezpośredniego ataku, pozwala przekonać się zamachowcom o sile i gotowości państwa do stawienia zdecydowanego oporu. Brytyjczycy często wspominają jeden z ataków terrorystycznych. Był to napad na bank połączony z wzięciem zakładników. Policja przekazała napastnikom tylko tyle: albo się poddacie, albo do akcji wejdzie SAS (brytyjska jednostka antyterrorystyczna). I to wystarczyło. Poddali się. Jednak żeby taka perswazja się udała, zamachowcy muszą być świadomi wyszkolenia i zdecydowania jednostek antyterrorystycznych. Między innymi, dlatego tak ważne jest by polskie grupy ciągle trenowały, przeprowadzały analizy, symulacje i akcje próbne w takich miejscach jak lotniska, metro, ambasady czy hotele, w których zatrzymują się zagraniczni goście.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego twierdzi, że wizja przeprowadzenia zamachu terrorystycznego w Polsce ma charakter czysto potencjalny, a zagrożenie jest bardzo niskie. Nikt jednak nie neguje faktu, że nasz kraj z dnia na dzień, z wielu względów, staję się coraz bardziej atrakcyjnym celem dla zamachowców. Głównie muzułmańskich fundamentalistów. W historii nie mieliśmy regionalnych grup o charakterze terrorystycznym, takich jak IRA czy ETA. Nie było też bezpośrednich ataków na nasz kraj, dlatego brak nam długoletniego doświadczenia w ich zwalczaniu. Instytucje rządowe oraz społeczeństwo nie są przygotowane do rozpoznawania i przeciwdziałania terroryzmowi, bo po prostu nie znają tego zjawiska. W powszechnej opinii taka sytuacja postrzegana jest jako brak realnego zagrożenia, lecz w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Kraj, który od wielu lat, poza jedną elitarną jednostką, nie posiada zbyt wielu innych zabezpieczeń oraz sprawdzonych na lokalnym gruncie schematów zapobiegania terroryzmowi, automatycznie staje się łatwym celem dla dobrze wyszkolonych zamachowców, którzy sztukę walki opanowują od dziesiątków lat.
wróc do artykułów