Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Szkoła, czyli zdziczała dżungla.
dodano 08.12.2006
Druga połowa października. Polskę obiegła informacja o samobójstwie 14-letniej uczennicy gdańskiego gimnazjum. Powód: agresja i molestowanie seksualne ze strony rówieśników. Sprawa nakręcona przez media nabrała poważnych rozmiarów i dała nam do myślenia na temat gimnazjów. Sprawą zainteresowali się również politycy, którzy zastanawiają się, w jaki sposób zapobiec w przyszłości podobnym zdarzeniom. Jak się później okazało, przypadek nie tylko nie jest odosobniony, lecz powszechny w całym kraju.
Do tej pory wydawało się, że przemoc wśród nieletnich dotyczy głównie rodzin patologicznych i biednych. Tymbardziej dziwne jest to, że z porządnego domu, o nienagannej kulturze i manierach, wychodzą dziś przyszli bandyci, gwałciciele i mordercy! Nie dotyczy to wszystkich i nikogo nie skazuje na podobny los. Młodzi ludzie w wieku dojrzewania szukają po prostu jakichś więzi międzyludzkich. Niestety niektórzy z nich znajdują je w nieodpowiednich osobach. Tak to się ładnie teraz określa, że wpadł w nieodpowiednie towarzystwo. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że nieletni piją alkohol, że wiek inicjacji seksualnej z roku na rok spada. Bo któż z nas jest święty. Chodzi o to, że ludzie odpowiedzialni za wychowanie młodego pokolenia bagatelizują często sprawę. Kończy się co najwyżej na obcięciu kieszonkowego lub parodniowym szlabanie. A tak naprawdę mało kto potrafi porozmawiać szczerze ze swoim dzieckiem na tak ważne tematy, jak szkoła.
Każdy z nas pamięta szkołę podstawową i średnią. Każdy z nas robił jakieś głupie żarty i sam ich doświadczył. Ale wiedzieliśmy, jakie są granice, gdzie się kończy żart, a zaczyna poważny problem. Czy obecna młodzież jest inna niż my?
W ciągu ostatnich 10 lat Polska znacząco się zmieniła. Młodzi ludzie wychowują się w zupełnie innych warunkach, jak Ci, którzy kończyli szkołę podstawową jeszcze dekadę temu.
Jak wiemy, czasy nie są lekkie i każdy musi pracować. Ale jeśli ktoś ma dzieci, to jego obowiązkiem jest poświęcanie tyle czasu, ile potrzebuje jego syn czy córka. Konsumpcyjny styl życia i pogoń za pieniądzem powodują, że coraz częściej rodzina zostaje spychana na dalszy plan. Ojciec z matką zapracowują się od rana do nocy, aby w domu niczego nie brakowało, a ich dzieci w tym czasie wychodzą na ulice, aby kogoś ograbić, pobić lub po prostu upić się jakimś tanim alkoholem. W ten sposób znajdują akceptację, jakąś więź z drugim człowiekiem. To, czego nie dali im rodzice. Co z tego, że ojciec da synowi pieniądze na nowy komputer, rower czy prawo jazdy, jeśli oprócz materialnych rzeczy, nie wyniesie on nic z domu. Dotyczy to nie tylko tych, co krzywdzą, ale również tych pokrzywdzonych. Zastanawiające jest to, że rodzice Ani nie zauważyli, że z ich córką dzieje się coś złego. Przecież ta udręka musiała trwać już od dłuższego czasu. Dlaczego Ania nie powiedziała niczego rodzicom. Czyżby nie miała w nich oparcia ani zaufania? A gdzie są wartości moralne? Wartości, których brakuje dzisiejszym oprawcom tych słabszych i bezbronnych.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW