Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zero tolerancji - zero wyobraźni.
dodano 08.12.2006
Wszyscy wiemy, że polską szkołę zalewa fala agresji. Pomysły Romana Giertycha to jednak półśrodki, która mogą skutecznie maskować skutki, odwracając uwagę od źródeł przemocy na gimnazjalnych korytarzach.
Cała sytuacja nieodparcie nasuwa skojarzenia z „Władcą much” Williama Goldinga. Książka ta opowiada o grupce nie znających się dzieci z wyższych sfer, porzuconych na bezludnej wyspie i skazanych na samych siebie. Szybko okazuje się, że sposób w jaki są skłonne zorganizować swoje życie, dalece odbiega od cywilizowanych standardów. Natychmiast odkrywają prostotę agresji, rozwijają hierarchię opartą na przemocy, poznają perwersyjną przyjemność zabijania. Lukę w organizacji wzajemnych relacji bardzo łatwo wypełnić przemocą. W miejscu, gdzie powstaje nieciągłość w tkance społecznej, zaczyna się ona odnawiać tak szybko, jak to tylko możliwe, to znaczy najłatwiejszą dostępną metodą. Właśnie takim sposobem porządkowania zbiorowości jest podporządkowanie sobie innych za pomocą tępej siły. Szacunek wymuszony przez zgięcie karku słabszym staje się fundamentem ładu społecznego – bo jest to jednak forma ładu, tyle że znacznie odmiennego od tego, z czym zazwyczaj kojarzymy to słowo.
Dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce w Polskich szkołach. W przerwach między lekcjami, korytarze wypełniają się tłumem młodych ludzi, których rozpiera energia i którzy muszą szybko określić zasady na jakich będą kanalizować tę energię. Oznacza to, że będąc skazani na swoje towarzystwo, ustalają reguły współżycia. Od razu są stawiani w obliczu potrzeby rozwiązywania sporów i określenia swojej pozycji w grupie. Dla wielu z nich przemoc jest jedynym sposobem, w jaki mogą akcentować swoją grupową tożsamość. Dlaczego? Ponieważ nie znają innych wzorców zachowań lub nie opłaca im się ich stosować w społeczności zdominowanej przez agresję. Wiadomo, że te inne wzorce istnieją, jednak ich powiernikami są tzw. dorośli – wyjątkowo obca im grupa. Tym bardziej obca, że ich właśni rodzice nie interesują się zbytnio ich życiem. Nie poświęcają im czasu, ponieważ wystarczającą jego ilość pochłania im praca i oglądanie telewizji. W tych warunkach, nauka życia w społeczności obywa się bez możliwości poznania i wytrenowania umiejętności budowania więzi międzyludzkich opartych na ufności i poszanowaniu bliźniego, które zawsze okazują się opłacalne o ile wszyscy godzą się żyć w oparciu o te zasady. Dzieci pozostawione same sobie, najprawdopodobniej nie wypracują same tych standardów, ponieważ doraźna skuteczność agresji świadczy o jej bezkonkurencyjności. Upowszechnia się tak szybko, że wkrótce ci którzy mieliby ochotę z niej zrezygnować, nie zrobią tego, gdyż boją się znaleźć po stronie bitych i poniżanych.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW