Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Walcowanie Lecha Kaczyńskiego
dodano 08.05.2008
Taktyka polityczna Donalda Tuska nękania i prowokowania Lecha Kaczyńskiego jest skuteczna i doprowadzi go do zwycięstwa w wyborach prezydenckich w roku 2010.
Jest całkowicie jasne, że dla celów czysto politycznych, Prawo i Sprawiedliwość broni pozycji urzędu prezydenckiego, jako swojego terenu władzy. Umacnia to, niestety, oblicze Lecha Kaczyńskiego, nie jako prezydenta realizującego zadania państwowe – lecz jako funkcjonariusza partii i realizatora zadań swojego brata, w ramach tak zwanej „twardej opozycji”.
Polska, posiadająca system władzy wykonawczej dualistyczny, stoi przed zadaniem zdefiniowania, jaki to będzie model rządzenia. Wiąże się to też z systemem ordynacji wyborczej.
PO mówi o powstaniu komisji konstytucyjnej – tylko właściwie nie bardzo wiadomo, czy miałaby ona możliwość przedkładania siłom politycznym Sejmu jakichkolwiek rozwiązań. Nikt nie jest wstanie zebrać 2/3 głosów, aby przegłosować nową konstytucję, poza tym – referendum, na które raczej ludzie by nie bardzo chcieli pójść.
Warto też pamiętać, że dyskusja o nowej Konstytucji groziłaby nową, wyniszczającą wojną o sprawy światopoglądowe – pamiętamy przymiarki z poprzedniej kadencji Sejmu, dotyczące wzmocnienia ochrony życia poczętego.
Lech Kaczyński zapisał się w tym tygodniu jednak dwoma innymi występami.
W trakcie wywiadu dla redaktora Tomasza Lisa, był łaskaw stwierdzić, za mantrą swojego brata, że za porażki i oblicze Prawa i Sprawiedliwości winna jest czwarta władza, czyli media. I że to jest właśnie największy problem polskiej demokracji. Mówi to prezydent demokratycznego państwa, wybrany w demokratycznych wyborach, który jest strażnikiem Konstytucji, która zawiera zapisy o wolności słowa i prasy…
Kaczyński po raz kolejny strzelił sobie samobója, bo przecież nic lepszego, żadnej bardziej rwącej rzeki na młyn mediów – niż właśnie tego rodzaju wypowiedzi.
I tak jak jego spotkanie w całości z Lisem można uznać za dość uznane – tak jedno sformułowanie, nie tyle niezręczne – co szczere, niweczy cały sukces. Kaczyńskiemu ktoś powinien wreszcie powiedzieć, że z mediami nie uda mu się wygrać. Kaczyński – i jeden i drugi – muszą sobie zdać sprawę z tego, że gazety i telewizja pokazują rzeczywistość. I dlatego nikomu nie uda się wmówić, że trzy i półminutowe orędzie głowy państwa, przetykane wklejkami i muzyczką było udane.
Oczywiście – media biorą na Lechu Kaczyńskim odwet za jego brata, który wiele razy obrażał dziennikarzy, zaliczając ich do układu, lub oskarżając o niemalże działalnośc agenturalną na rzecz obcych państw – ale to Lech Kaczyński nigdy swego brata politycznie nie porzucił – i znaczek PiS nosi zapewne pod klapą marynarki.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW