Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Blog nie dla idioty
dodano 09.05.2008
Polityk piszący bloga musi się liczyć z odpowiedzialnością.
Blog jest już opiniotwórczy – szczególnie pisany przez polityka, czy znanego publicystę – i dlatego każdy zapis powinien być przemyślany.
Kazimierz Marcinkiewicz prowadzi bloga od czasu, kiedy Jarosław Kaczyński wysadził go z siodła premiera, i postawił go na czele Warszawy, jak pisowskiego namiestnika. Blog został powołany dla politycznego PR i dla typowego lansu politycznego – i tak był traktowany – tym bardziej, że znać było na nim pióro… Konrada Ciesiołkiewicza, asystenta Marcinkiewicza.
Marcinkiewicz się „nie sprawdził”, przegrał z Hanią Gronkiewicz – Waltz – i odszedł na polityczną emeryturę. Blog jednak został – i jeż prowadzony już osobiście przez byłego premiera. I jest w dalszym ciągu tak infantylny i prosty – tak jak jego twórca. Ale można na nim znaleźć perełki – perełki, które dużo mówią i są groźne.
Bo zapisy na blogu mogą być orężem politycznym.
W dniu 7 maja Kazimierz Marcinkiewicz zamieścił na swoim blogu wpis pod tytułem
“Cel nie uświęca środków”
Jest on swoistym rozliczeniem z działalnością w PiS, oskarżeniem polityków Prawa i Sprawiedliwości o wybiórcze traktowanie mediów i o współpracę z SLD.
Zostawmy jednak główne tezy tego wpisu. Znalazłem na nim jednak pewną informację , która powinna wzbudzić zainteresowanie – nie tylko internautów i komentatorów politycznych.
Otóż były premier przyznaje, że Prawo i Sprawiedliwość używało służb specjalnych dla zadań politycznych – wręcz pisze o prowokacji tych służb.
Oto cały akapit z tym sformułowaniem;
Czy wówczas ktokolwiek dopuściłby chociaż myśl, że dla realizacji swoich szczytnych celów możliwy jest sojusz z lewicą? Z Postkomunistyczną lewicą? Nigdy. Nigdy nawet najbardziej szczytny cel nie uświęca niegodziwych środków. Pierwszą granicę przekroczyliśmy, gdy uznaliśmy, że możemy to realizować wspólnie z Samoobroną. Bolało. Wszystko w środku krzyczało: TO NIEMOŻLIWE. Później posunięto się jeszcze dalej. Użyto prowokacji służb specjalnych do politycznych celów. W silnych, zakorzenionych demokracjach byłoby to niemożliwe, decydenci zostaliby usunięci z publicznej sceny, w naszej młodej i owszem.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW