Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Teraz albo nigdy. List do Sławomira Sierakowskiego
dodano 14.05.2008
Chcę aby tekst ten został potraktowany przez czytelników krytycznie, aby zmusił do refleksji, a może nawet działań. Nie obrażę się jeśli krytyka tego tekściku okaże się nawet samą Krytyką Polityczną.
Kto mógłby to zrobić i jak? Na pierwsze pytanie jest tylko jedna odpowiedź : Sławomir Sierakowski. Dlaczego? Bo w odróżnieniu od większości wyżej wymienionych: samodzielnie myśli i teczki za nikim nie nosi, nie jest skompromitowany, jest jak na polityka ciągle bardzo młody i perspektywiczny, bo nikt go nie oskarży, że stał tam gdzie ZOMO ( w grudniu 81 za zimno było, żeby niemowlęta na demonstracje prowadzać)i wreszcie najważniejsze jest AUTENTYCZNIE LEWICOWY.
Oczywiście, żeby nie było tak pięknie ma Pan mnóstwo wad: jest Pan intelektualistą co w polskiej polityce nigdy nie było dobrze widziane. Jest Pan jak dziewica, która chce i boi się równocześnie, rano coś politycznego, wieczorem jednak krytyk literacki...) Nigdy nie będzie Pan miał daru do przekonywania tłumów jak Wałęsa, nie będzie Pan miał kindersztuby jak Kwaśniewski, nie będzie miał Pan takiego pióra jak Urban ( to pewnie zabolało najbardziej), nie będą się Pana bać jak Jaruzelskiego, ani nie będzie z Pana taki „swój chłop” jak Kuroń.
Celowo większość z wymienionych powyżej postaci, z którymi Pana porównuje to osoby związane z PRL. Uważam (na pewno się Pan nie zgodzi), że nie da się obecnie zbudować czegoś w rodzaju „lewicy antypeerelowskiej” chociaż powoli należy do tego dążyć. Dlaczego? Bo pokolenia nie odchodzą w ciągu roku czy dwóch potrzeba na to całych dekad. Lewica bez infrastrukury, pozbawiona osób o autentycznych lewicowych poglądach, ale nieco bardziej doświadczonych życiowo może co najwyżej zmontować małe pisemko o ambitnej literaturze i tyle.
Nie oznacza to, że lider odnowionej lewicy nie może mieć poglądów takich jak pańskie, ale nie powinien (przynajmniej publicznie) brzydzić się kontaktów z ludźmi, którzy mają inne zdanie o PRL czy Jaruzelskim. Bo wtedy w oczach wciąż dużej liczby osób o lewicowych poglądach na świat będzie Pan uchodził za „zdrajcę” podstawionego przez różne Semki i Wildsteiny i nie będzie Pan miał szansy na zbudowanie czegokolwiek na lewicy (a o przejmowaniu jakichkolwiek struktur to już absolutnie może Pan zapomnieć).
Nie może Pan się krzywić na Urbana tylko za to że jest tym kim jest, zwłaszcza gdy on występując w tym samym programie telewizyjnym zgadza się z Panem w 99%. Mógłby Pan sobie na to pozwolić tylko wówczas gdyby pański program miał być z założenia prawicowy, ale skoro jest lewicowy i wszedł Pan do tego samego studia to czemu Pan marudzi? Czytelnicy „NIE” i przyległości nie są głównym problemem na lewicy. Tym problemem są działacze z pokolenia „Czarzasty-Miller-Kwaśniewski- Borowski” i to ich trzeba pokonać w walce o przywództwo na lewicy oraz (co ważniejsze) o infrastrukturę, co ma znaczenie szczególnie w przypadku SLD.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW