Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Sztuczny człowiek
dodano 12.05.2009
Technika jest dziedziną życia społecznego, która od początku swojego istnienia rozbudza ludzkie obawy i nadzieje.
Zgodnie z drugim ujęciem również następuje narastająca technicyzacja ludzkiego doświadczenia, ale oznacza ona złowrogie zawłaszczenie tego, co najbardziej ludzkie i naturalne. Technicyzacja oznacza więc tu dehumanizację. Z tej perspektywy twór Frankensteina nie jest obrazem istoty myślącej, pokrewnej człowiekowi, lecz przerażającym potworem, który powinien nas zniechęcić do technologicznych ingerencji w to, co najbardziej ludzkie. Prawdziwe człowieczeństwo tkwi gdzie indziej i nie można go zastąpić czy wzbogacić technologiczną interwencją. Dlatego też historia techniki jawi się jako historia lęku przed techniką. Technika towarzyszy nam jako złowrogi cień, obcy nam, chociaż przez nas stworzony demon, który pewnego dnia może nas sobie podporządkować. Lęk przed techniką jako przed tym, co obce, inne, niezrozumiałe jest widoczny w większości dzieł na temat sztucznych tworów człowieka, co niezwykle dobitnie pokazuje w swojej książce Radkowska-Walkowicz. Android, Golem czy potwór Frankensteina często służyli i nadal służą jako bohaterowie wielu sztuk, filmów i książek do ukazania tego, co w kulturze obce i niezrozumiałe.
Shelley, w przeciwieństwie do wielu swoich następców, odrzucała przekonanie o złu i obcości wpisanych źródłowo we wszelkie twory techniczne. Jej dzieło było o tyle ważne, że jako jedna z pierwszych analizowała ona sztucznego człowieka na tle istniejących stosunków społecznych. Wytwory człowieka są tylko o tyle groźne, o ile społeczeństwo nada im taki charakter. Jak pisze Radkowska-Walkowicz: "W większości opowieści o Frankensteinie potwór swoją monstrualność ma wpisaną w naturę. U Shelley istotny jest zaś wątek społeczny – w kinie raczej pomijany. Potwór staje się potworem nie od razu po przebudzeniu, lecz po tym, gdy odrzuca go najpierw stwórca, a potem społeczeństwo". Nowatorstwo dzieła Shelley polega więc nie tylko na tym, że pojawia się w nim wątek sztucznego człowieka jako dzieła ludzkiego. Autorka Frankensteina jest też jedną z pierwszych, która pokazuje, na ile sztuczny człowiek jest częścią społeczeństwa i jego produktem. Sztuczny człowiek zakłada sztuczne społeczeństwo jako swój warunek możliwości.
Radkowska-Walkowicz pokazuje też kobiece wcielenia sztucznych ludzi, poświęcając im oddzielne rozdziały. Autorka zwraca jednak uwagę, że najczęściej ożywionym dziełem człowieka jest mężczyzna, a rzekomo bezpłciowe istoty zazwyczaj mają większość atrybutów męskich. Mężczyzna jest traktowany jako wzorzec człowieczeństwa i dlatego technologiczne wcielenia i odwzorowania człowieka prawie zawsze przybierają męską postać. Poza tym kobiety w patriarchalnej kulturze są sprowadzane do sfery emocjonalnej, uczuciowej, cielesnej, co tym bardziej je oddala od maszyn i cyborgów. Wreszcie jednym z ważnych elementów sztucznych istot jest uniezależnienie ich od procesu biologicznych narodzin. Jak pisze Radkowska: "Jeżeli szukalibyśmy cech wspólnych wszystkich istot, które skłonni bylibyśmy nazwać sztucznym człowiekiem, to na pewno da się wyróżnić jedną: nie są one zrodzone z kobiety i mężczyzny". Twórcami myślących maszyn zazwyczaj są męscy naukowcy, którzy tworzą je na swoje podobieństwo.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW