Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Uważajcie nawet na kota w butach!
dodano 18.05.2009
Pierwszy sławny rzut butem odbył się w Iraku i obuwie było mierzone nie tyle na stopę schodzącego z firmamentu prezydenta G.W. Busha, lecz było plasowane w cokolwiek wyższe partie ciała przywódcy USA.
Jeśli rzucasz butem w inną osobę, to czyją ten but jest własnością? Ciekawe zagadnienie prawne. Czy rzut oznacza zrzeczenie się swoich praw do owej ruchomości? I wówczas obrzucony (obdarowany) bierze sobie ów prezent na pamiątkę, zaś rzucający (fundator) próbuje z mityngu odkicać boso obunóż? A jeśli nie zdąży rzucić drugim butem, to kica kulejąco, przy czym mamy dwie formy własności wobec każdego z omawianych przedmiotów? Można także zorganizować dobroczynną licytację przechwyconych w locie wytworów ludzkich rąk dla ludzkich nóg w ramach współpracy pomiędzy kończynami.
Dla początkujących, niezdecydowanych a nieco bojaźliwych obuwniczych miotaczy mamy wyjaśnienie o wysokości kar za omawiane rzuty. Otóż za rzut półbutem orzekana jest półkara, co oznacza, że za lot pary półbutów otrzymamy karę identyczną, co za przelot całego buta. Nie zapominajmy, że obrzucenie dostojnego gościa tuzinem półbutów przeliczą nam na karę adekwatną do użycia półtuzina całych butów. Już ministrowie sprawiedliwości opracowują tabelę z przelicznikami rodzajów i wielkości butów, aby nie doszło do nieporozumień i do dyskomfortu zamachowców, którzy mogliby uważać, że otrzymali niesprawiedliwy wyrok. Urzędnicy chcą iść jeszcze dalej - skończyć z demokracją i tabelkę dopracować w szczegółach. Między innymi - jeśli gość jest z ważniejszego państwa, to i kara surowsza. Rzut w polskiego ministra będzie mniej dolegliwy, niż w amerykańskiego i rosyjskiego, ale zagrożony wyższym wyrokiem, niż w przypadku dyplomaty senegalskiego i madagaskarskiego. Wszak czasy równych żołądków mamy za sobą, zatem dlaczego udawać, że wszyscy dyplomaci są równi?
Rodzącej się nowej tradycji być może wyjdą naprzeciw (oczywiście w eleganckich butach) przedstawiciele znanych obuwniczych koncernów, którzy będą zachęcać do rzucania w polityków swoimi wyrobami - firmy zaoszczędzą miliony na reklamach, miotacz zaś otrzyma dżentelmeńskie zapewnienie stałych dostaw paczek (ale bez sznurowadeł!) podczas rozmyślań w odosobnieniu, zaś jego rodzina darmowe wieloletnie zestawy piechura. No i oczywiście coroczne wczasy nad morzem w jednym z kurortów leżących w państwie o kształcie wielkiego buta, a ponadto z nazwy (w naszym języku) trącającym branżą fryzjerską. A złośliwe służby więzienne będą wiedzieć, w jaki sposób uprzykrzać życie osadzonemu - biedak (jako specjalista w branży) będzie pracować w manufakturze wytwarzającej więzienne... sapogi.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW