Start
Profil
Pino quizy
pino gry
o pino
Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie

Choroba zwana miłością, a epidemia zwana samorealizacją

dodano 24.05.2009
Choroba zwana miłością, a epidemia zwana samorealizacją

Czym jest miłość? Miłość – opiewana w lirykach najznamienitszych poetów, rozważana przez najtęższe umysły filozofów i głęboko odczuwana od noworodka poczynając, a na srebrno-głowym kończąc.


Chorobliwa miłość
Nadchodzi taki czas w każdym związku, kiedy mija pierwsze zauroczenie i nastaje proza życia. Nasze wzajemne uczucie jest tylko jednym, choć bardzo istotnym, z elementów składających się na codzienność. Wplatamy swą miłość w poranne tkwienie w korkach, utarczki z szefem, gotowanie obiadu, nocne koszmary i sobotnie lenistwo przed telewizorem.

Każdy z nas jest odrębną indywidualnością, stąd nasze życia rządzą się swoistymi prawami, których często nie możemy do końca zrozumieć lub zaakceptować. Dlatego mimo, iż dwoje ludzi tworzy związek i czują się sobie wzajemnie bliscy i obeznani ze swoimi słabymi i mocnymi stronami ich losy wielokrotnie układają się w sposób zaskakujący dla nich samych, a w szczególności dla ich partnerów.


Niedużym, choć czasem chwilowo kłopotliwym jest taki rozwój wypadków, gdy zmiana zachodząca w życiu partnera ma charakter pozytywny. Dostaje on znaczący awans, pokaźną podwyżkę, kupuje nowy samochód wbrew swym sknerczym zapędom, czy też przechodzi na zdrowy, aktywny styl życia rezygnując z dotychczas ulubionego schabowego z kapustą i wieczornego piwka. Taką zmianę, mimo, że wymaga czasem od nas reorganizacji życia rodzinnego/partnerskiego, łatwo nam zaakceptować. Po pierwsze nie wymaga ona od nas specjalnych poświęceń, po drugie raczej dodatnio wpływa na kondycję naszego związku.

Znacznie gorzej jednak bywa wtedy, gdy w życiu partnera zachodzi coś, co nie rokuje ani dla niego ani dla nas optymistycznie. Kłopoty w pracy sprawiły np. że nasza połówka wraca codziennie do domu przygnębiona i nieskora do rozmów. Ponieważ problemy nie mijają jej stan się pogłębia, a na każdą inicjatywę z naszej strony odwarkuje z irytacją. Im dłużej trwa ta sytuacja, tym dotkliwsze bezpośrednio dla nas jej konsekwencje. Często bywa bowiem, że nie tyle jesteśmy ignorowani, czy wręcz traktowani jak powietrze przez partnera, ile już atakowani, bądź obwiniani za jego/jej krzywdę.

Weźmy pod uwagę inny przypadek zmiany. Związek trwa już spory czas, ale dopiero stosunkowo niedawno wyszła na jaw nadmierna skłonność partnera do używek i spędzania czasu na przyjemnostkach. To, co w kontekście niezobowiązującego bycia parą traktowaliśmy jak obopólną, miłą rozrywkę, w aspekcie poważnego związku staje się uporczywym nałogiem jednego z nas. Nie cieszy nas już szampański humor partnera stymulowany trzecim drinkiem, czy jego szalone pomysły całonocnego seksu w środku tygodnia pracy. On z kolei nie ukrywa przed nami swoich odczuć wpierając nam brak poczucia humoru, sztywniactwo, oziębłość i nudziarstwo. Z czasem uzasadnia nam, iż to my jesteśmy bezpośrednią przyczyną tego, iż szukał zrozumienia w innych osobach, nie unikając przy tym pobytu w ich sypialniach.

I wreszcie sytuacja, gdzie często przyczyna zmiany jest od nikogo niezależna i zapisana chyba w naszych gwiazdach – poważna choroba, bądź niepełnosprawność. Na początku obie strony umacnia nadzieja na wyzdrowienie i koncentrują się na walce z uporczywą dolegliwością, wzajemnie się wspierając i aktywizując. Po długotrwałym wspólnym wysiłku przychodzi jednak rozczarowanie – już wiemy, że nic, bądź niewiele się zmieni w związku z przypadłością i stan taki trwać będzie już do końca. Naszą, wymęczoną chorobą połówkę dopada frustracja i gniew na opaczne wyroki losu, dojmujący strach przed beznadzieją jutra i wrogość wobec wszystkiego i wszystkich, co radosne i pełne chęci życia. To my - najbliżej związani z jego losem skazani jesteśmy na jego humory, dąsy i oskarżenia.

Co dzieje się z naszą miłością w obliczu takich, mało pożądanych, losowych wydarzeń?

Weźmy pod rozwagę jeden z możliwych scenariuszy, według którego nasze uczucie i zaangażowanie w związek trwa, jeśli wręcz nie umacnia się, mimo takich nieprzychylnych okoliczności.

Nasz partner źle znosi trudności zawodowe, myślimy - cóż w tym dziwnego, czasy są ciężkie, człowiek wszędzie traktowany jak wymienny mebel, a on/ona przecież tak się w tej pracy starał! I konkludujemy – chociaż w domu dam mu poczucie, że jest ważny, ma rację i cenię go wbrew wszystkim, jakże błędnym opiniom zewnętrznym! Z cierpliwością reagujemy na chłód z jego strony, staramy się uważnie wsłuchiwać we wszystko, co mówi i potwierdzać jego racje na temat wykorzystywania ludzi przez pracodawców, czy podkradania pomysłów podwładnym. Więcej czasu staramy się spędzać w domu i umilamy połówce popołudnia drobnymi gestami – ugotowaniem ulubionej potrawy lub odstresowującym masażem karku.

Nasz wybranek okazuje się alkoholikiem, seksoholikiem, hazardzistą? Jesteśmy przekonani, że odpowiadamy przynajmniej w części za jego stan. Staramy się wyszukać, gdzie popełnialiśmy błędy, które doprowadziły go do tego, iż pogrążył się w nałogu. Akceptujemy jego wyskoki i dziwactwa, niezbadana jest wszak natura ludzka. Nie dajemy mu odczuć, iż w jakimkolwiek sensie krzywdzi nas bądź upokarza. Może jest osobą o innej, niedostępnej nam wrażliwości i w taki właśnie rozpaczliwy sposób próbuje się uporać z życiem?

I trzecia sytuacja - pogłębiająca się rozpacz i depresja naszego ułomnego partnera powoduje, że z maniakalnym uporem próbujemy mu udowodnić, iż życie może jeszcze być dla niego satysfakcjonujące. Mozolnie pokazujemy mu dobre strony jego obaw i frustracji, z syzyfową determinacją zapewniamy o własnej miłości. Niejednokrotnie staramy się mu dać do zrozumienia, że za sprawą tragedii, która go dotknęła nasz związek stał się duchowo głębszy, a chęci porozumienia bardziej intensywne. I my sami, w jego cierpieniu odnajdujemy sens nie tylko istnienia nas jako pary, ale siebie samego jako indywiduum.

Przyglądając się takiemu scenariuszowi powiedzielibyśmy, iż zakłada on istnienie w człowieku wysoko rozwiniętego sumienia moralnego opartego na respektowaniu naczelnych wartości humanistycznych oraz zrozumieniu najgłębszych zasad istnienia ludzkiego.

A jednak popularne w naszych czasach, najczęściej amerykańskiego pochodzenia podręczniki, które można objąć wspólną nazwą „Jak żyć w pełni zdrowo i satysfakcjonująco” niejednokrotnie przekonują nas, że samarytańskie zapędy i podbudowująca je, rodem z pierwszej połowy ubiegłego wieku moralność jest czymś, co sprzeczne po pierwsze z interesem jednostki, po drugie jest przyczyną jej własnej degeneracji i braku możliwego progresu w jej życiu. Jeżeli się nadmiernie poświęcam dla mojej, w jakiś sposób nietypowo funkcjonującej połowicy, to jestem - jak twierdzi Pia Mellody w swym cyklu książek o toksycznych uczuciach i relacjach - Nałogowcem Kochania, jednostką dotkniętą symptomami drążącej mnie w głębi choroby. W sytuacji gdy akceptuję niedoskonałość mego partnera złapał mnie – jak naucza Mellody – wirus strachu przed odrzuceniem; jeżeli trwam w związku, gdzie partner niezmiennie pozostaje w jakimś niekorzystnym, czy patologicznym stanie dotknął mnie zaś wirus nieuświadomionego lęku przed zbliżeniem.

Tak czy inaczej, jeżeli u mojego boku nie stoi partner doskonały coś najwyraźniej jest ze mną nie w porządku. Co uzasadnia te współczesne mądrości, które już w tak dużym stopniu zaimpregnowały nasze myślenie, że szukając partnera przez lata przebieramy i wybrzydzamy, a potem przez następne testujemy, czy na pewno będzie to dobra lokata uczuć i naszego życia?
   Choroba zwana miłością, a epidemia zwana samorealizacją - zobacz źródło wróc do artykułów
 
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Aby dodac komentarz należy się zalogować.
 
REKLAMA
 
UŻYTKOWNIK: srebrna_rybka
avatar

O mnie
W serwisie od:
15.11.2008
Dodaj do znajomych

 
INNE OD srebrna_rybka
 
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
 
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW
21.09.2009 10:24:34
02.06.2009 19:31:08
09.06.2009 18:03:13
27.04.2009 18:23:22
 
zobacz więcej
 
Społeczność Witamy w serwisie Pino.pl. Nasz serwis to

nowoczesny portal społecznościowy

w pełni tworzony przez naszych Użytkowników. Dołącz do naszej społeczności. Poznaj świetnych ludzi, kontaktuj się z nimi, baw się rozwiązując quizy, graj w gry, twórz własne blogi, pokazuj swoje zdjęcia i video. Pino.pl to serwis społecznościowy dla wszystkich tych, którzy chcą świetnie się bawić, korzystać z wielu możliwości i poznać coś nowego. Społeczność, rozrywka, fun, ludzie i zabawa. Zarejestruj się i dołącz do nas.
Pino
Reklama
O Pino
Polityka prywatności
Pomoc
Regulamin
Blog
Reklamacje
Kontakt
Polecane strony
Darmowy hosting
Playa.PL - najlepsze gry
Filmiki
Miłość
Prezentacje