Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
To drink or not to drink
dodano 26.05.2009
Stare buddyjskie przysłowie głosi: „chcesz być szczęśliwy jeden dzień –upij się, chcesz być szczęśliwy całe życie –załóż ogród”. Polacy dodali: „…aby mieć gdzie pić”.
Ikar upada do kielicha…
Jestem człowiekiem młodym… przed czterdziestką. Często czuje w sobie tę się młodości, młodości, w której orla lotów potęga i jako piorun jej ramie. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że kiedyś leżąc plackiem na łóżku, po powrocie z pubu wpatrywałem się w sufit. I tak wpatrując się beznamiętnie w nierówności wiszącej nade mną powierzchni doszedłem do wniosku, że moje łóżko jest nie pościelone, a ja nie mam ochoty czytać „Zbrodni i kary”, pomimo, iż na następny dzień czekał mnie sprawdzian. Przeważnie jestem pełen życia i kocham czytać, pożerając swoim głodnym wzrokiem kolejne tłuste porcje słów. Wtedy nie byłem sobą. Na chwilę straciłem chęć samodoskonalenia się. Gdy tak leżałem naszła mnie interesująca teoria spisku… A co jeśli alkohol jest bronią starego w walce z młodym? Co jeśli ten napój tak łatwo jest udostępniany młodzieży, a jego tradycja kultywowana w narodzie z pokolenia na pokolenie od czasów Mieszka i Pocahontas, tylko po to aby skracać młodym skrzydła? Zabijać ich zapał do zmian. Może „starzy” są niczym ta Hydra, która w obawie przed młodym Heraklesem, upija go, tak że ten zamiast urwać jej łeb już za młodu, sam ma problemy z głową na następny dzień. Alkohol zabija coś w ludziach młodych. Nie wiem Czu nieodwracalnie, bo młodym jest się tylko raz –zresztą tak samo jak chorym na świnkę, albo świńską grypę.
Po alkoholu czujemy, że stać nas na wszystko, nawet na lot w stronę Słońca, a w interesie starego, martwego świata bez serc, bez ducha zawsze będzie, aby Ikar skończył w miejscu swojego przeznaczenia…
Tete-a-tete i perpetuum mobile…
Po tych refleksjach coś w moim życiu uległo zmianie. Już nie wznoszę kieliszka z taką radością i entuzjazmem. Za każdym razem gdy to robie, mam przed oczami obraz Petera Bruegel’a "Upadek Ikara". Nikt nie zauważa tego upadku ucieleśnienia wszystkich cech młodości, a ja wraz z każdym przechylonym kieliszkiem czuje się, jakby ktoś uderzył mnie w twarz, a ja tylko dobrowolnie to akceptuje. Czuje, że nie wypełniam należycie obowiązku młodości.
Rzymianie mówili: „co masz zjeść dziś, nie odkładaj na jutro” i trudno się nie dziwić tym ludziom – w końcu nie mieli nawet hermetycznie zamykanych opakowań próżniowych na żywność, a co dopiero lodówek. Problem tkwi w tym, że żyjemy w kraju w którym sparafrazowano to powiedzenie na: „co masz wypić dziś, nie odkładaj na jutro”. Przeróbka ta została niejako wpisana pomiędzy wierszami tekstu naszego hymnu.
Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak udać się do kiosku po kolejny czteropak, dalej uczestnicząc w tym chocholim tańcu w rytm Mazurka Dąbrowskiego…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW