Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Jakiś 4 czerwca
dodano 29.05.2009
Miałem się powstrzymać, ale ostatnie wydarzenia takie jak kampania wyborcza do PE czy burza wokół wojenki na linii blogerzy kontra jakaś tam gazecina codzienna nie pozwala mi na to.
Niektórzy ogłoszą nam zwycięstwo będą to jak zwykle: Lech Wałęsa, Adam Michnik, i abp. Gocłowski inni ogłoszą że zostali upokorzeni i zdradzeni będą to: Jarosław Kaczyński, Andrzej Gwiazda i „historycy” IPN, jeszcze inni okażą szacunek zwycięzcom będą to: Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Szmajdziński i Dariusz Rosati, z kolei inni oddadzą cześć pokonanym będą to: Tadeusz Rydzyk, Bronisław Wildstein i Lech Kaczyński. I tak w koło Macieju czy jak kto woli dookoła Wojtek. Następni będą nam klarować o wielkiej doniosłości tej rocznicy i wmawiać nam jak jest świetnie, a jak kiedyś było źle i że nie umiemy tej wiktorii wykorzystać i docenić, a będą to: Grzegorz Miecugow, Monika Olejnik, Władysław Bartoszewski, a może i Donald Tusk.
4 czerwca jako tryumf matki Kościoła i polskiego katolicyzmu przedstawią być może: Richard Henry Czarnecki, Marek Jurek, a także prymas Józef Glemp (a może orędzie w TVP?). Dużo będzie wspominek o roli Jana Pawła II. Dwa „ogólnonarodowe” obozy odbębnią swoje capstrzyki w dwóch różnych miejscach w odległości około 600 kilometrów od siebie (zapewne w celu uniknięcia kulturalnej i rzeczowej debaty). Natomiast ja Wam się przyznam moi drodzy „wujkowie” i „dziadkowie”, że im dłużej się Wam przyglądam to nie tylko mam ochotę zanucić stary rockowy klasyk „Kocham Cię jak Irlandię”, ale dochodzę do wniosku, że 4 czerwca powinien być takim samym dniem jak 3 czy 5 czerwca. W dodatku trudno nie powstrzymać się, aby przy tej okazji nie upomnieć Was wszystkich słowami: „Ciszej nad tą trumną Panowie”. Czyżby rzeczywiście 4 czerwca miał być jakąś symboliczną datą pożegnania z komuną? Ależ skąd, moi drodzy Panowie, ależ skąd. Komuna jest w Was i nigdy z Was nie wyjdzie, więc niczego nie pożegnano. Jest w Robercie Krasowskim gdy okazuje swoją „wyższość” wobec internautów, jest w esbeckiej pokusie szantażowania ludzi, dlatego że akurat Wam się nie podoba to co piszą, jest w przerażonych oczach Czarneckiego gdy zadzwoniła mu komórka w obecności „wielkiego” Jarosława Kaczyńskiego. Jest u Grzegorza Miecugowa gdy podpisuje apele o ograniczenie wolności słowa, jest u Bronisława Wildsteina kiedy wrzeszczy na Andrzeja Celińskiego nazywając go błaznem. Jest u Jacka Kurskiego gdy straszy Steinbach jak niegdyś straszono Hupką i Czają, jest u Jarosława Kaczyńskiego gdy wmawia ludziom, że stali tam gdzie ZOMO, jest też niestety u Adama Michnika gdy zaczyna każdą wypowiedź od sakramentalnego: „gdy w zamierzchłych czasach za komuny siedziałem w mamrze” . Jest u liderów wszystkich partii, którzy otaczają się jak niegdyś teczkowymi towarzyszami Szmaciakami, jest w książkach, prasie, polityce, jest stanem mentalnym z którego nie jesteście już w stanie wyjść. Co tu świętować Panowie? Dedykując ten tekst wszystkim ludziom, którzy żyli w czasach PRL, muszę go zakończyć niestety smutną konstatacją. Jest to przyśpiewka kibiców piłkarskich na Wyspach Brytyjskich, śpiewana piłkarzom i trenerom, którzy niestety nie sprawdzili się i muszą z klubu odejść, rozpoczyna się od zdania: Time to go!!! Może dopiero wtedy rzeczywiście będzie co świętować. Tekst pierwotnie został zamieszczony na moim blogu: http://benfranklin.blog.pl/ i jest objęty ochroną na warunkach licencji Creative Commons 2.5 Polska License (CC-BY-NC-ND).
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW