Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Zasady walki z cieniem
dodano 27.12.2006
Jest w sporcie takie pojęcie – walka z cieniem. Polega to na staczaniu pojedynków z wyimaginowanym przeciwnikiem. Jeden ze sposobów treningu przygotowujący do rzeczywistych starć z rzeczywistym przeciwnikiem.
Co do społeczeństwa obywatelskiego sprawa jest nieco skomplikowana. Wszyscy o nim mówią tylko jakoś nikt nic konkretnego. Coś jak z teorią względności. Każdy o niej słyszał, ale tylko wyjątki wiedzą, na czym to polega i o co w niej chodzi. Stąd dość zabawnie brzmią wypowiedzi o konieczności tworzenia warunków do powstawania takiego tworu, abstrakcyjnego w gruncie rzeczy dla wielu. Abstrakcyjnego przede wszystkim właśnie dla tych, którzy najczęściej i najgłośniej rozprawiają o konieczności jego tworzenia.
Inaczej ma się rzecz z organizacjami pozarządowymi. Tu już mamy do czynienia z materialnymi tworami, których w kraju istnieje całkiem pokaźna liczba. Fundacje, stowarzyszenia, związki - nazbierałoby się tego ładnych kilkadziesiąt tysięcy.
Przekrój ich działalności jest przeróżny. Są takie, których samo istnienie zastanawia nad celowością. Ale są i takie, których działania przynoszą niezaprzeczalny, wręcz nieoceniony pożytek społeczeństwu. W różnych dziedzinach. Ale wspólnym mianownikiem jest działanie na rzecz dobra szeroko pojmowanego społeczeństwa.
Są też organizacje, pozarządowe, jako się rzekło, których podstawowym działaniem jest wspomniane wyżej monitorowanie władzy. Cel – przejrzyste, uczciwe państwo, przestrzeganie prawa, sprawny aparat wykonawczy państwa, rzetelna i profesjonalna władza publiczna służąca obywatelowi.
Tysiące badań, setki wywiadów w publicznych mediach, raporty, opracowania, niezliczone sympozja, seminaria, odczyty, pogadanki.
Szczególne zaciekawienie budzą owe sympozja. Głównie dlatego, że nieodzownym elementem takich nasiadówek są przemówienia reprezentantów owej monitorowanej władzy. I słusznie. Niech sobie władza najpierw o sobie posłucha, a potem niech się tłumaczy. No i władza słucha. I się tłumaczy.
Choć określenie tłumaczy niekoniecznie zawsze jest adekwatne do treści wypowiadanej przez władzę kwestii. Jakoś tak te przemowy czasem pobrzmiewają, jakby się akurat rozpoczął dziennik telewizyjny lub relacja z debaty sejmowej. Zdarzają się też znajome metody tzw. dysput. Brak odpowiedzi na pytania zadane i szczegółowe odpowiedzi na pytania, których nikt nie zadawał, bo byłyby bez związku z tematem.
Dziesiątki i setki raportów, statystyk. Nad nimi też dyskutuje się dogłębnie, szczegółowo. Nawet wyciągane są wnioski. Z tych wszystkich poczynań stale wynika, że z władzą nie jest najlepiej, a czasem to nawet całkiem źle. Co ciekawe, większość powyższych działań sama władza ochoczo zezwala podawać do publicznej wiadomości.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW