Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Perska epopeja
dodano 20.08.2009
Irańczycy boją się globalizacji i zachodnich wpływów. Strach przed utratą kulturowej tożsamości osiągnął jednak karykaturalne rozmiary – za sprawą rewolucji islamskiej i powtórnie – za rządów Ahmadineżada
Gdy ich agresywna polityka zawiodła, ajatollahowie postawili na dywersję– zaczęli wspierać finansowo, a także zbrojnie podobne do siebie mafie w innych krajach muzułmańskich. Napełnili sakiewki jaskiniowcom – talibom, którzy tańczą z kałachami po górach Afganistanu oraz, opatulonym jak stare babcie, bojownikom Hezbollahu z Libanu. Odmóżdżeni mudżahedini zapewne kwiczeli z radości i podskakiwali niczym podrajcowane koczkodany, gdy w ich mordercze szpony wpadły walizki riali na zakup rakiet i bomb.
Tymczasem klub irańskich brodaczy za sprawą swej „mądrości”, wywiedzionej z antycznych wersetów, zdołał skutecznie doprowadzić do 40-procentowego bezrobocia w swojej ojczyźnie. Brawo! Dopiero wtedy kubeł zimnej wody wylał się na wrzące z nienawiści do zachodu głowy konkwistadorów spod znaku półksiężyca. Kryzys gospodarczy zmusił ich do pewnych ustępstw w kwestiach ekonomicznych i wymógł rewizję izolacjonistycznej polityki zagranicznej.
Niestety, po okresie „odwilży” za prezydentury Chatamiego na arenie pojawiła się kolejna karykaturalna zmora, w osobie prezydenta Ahmadineżada. Jako marionetka, sterowana przez kryjących się za kulisami ajatollahów, może on bezkarnie paplać publicznie największe bzdury, słać pogróżki pod adresem Izraela i państw zachodnich. Może, bo nie grozi mu odpowiedzialność polityczna, gdyż „dobrzy dziadkowie” w razie czego schowają go pod kieckę i zastąpią nową, jeszcze bardziej rozkrzyczaną kukiełką. A póki co – baraszkując w urnach – pomagają mu wygrać kolejne wybory.
Adresaci irańskich obelg gotowi są jednak podjąć rzuconą rękawicę i utrzeć nosa całemu irańskiemu panteonowi głupoty i ignorancji, który paraduje na najwyższych urzędach państwowych i ośmiesza prastare państwo perskie z całym jego dorobkiem cywilizacyjnym.
Pozostaje na koniec wyrazić nadzieję, że w żadnym z państw nowoczesnej Europy nie znajdzie się miejsce dla zgubnej teokracji – przykład Iranu to żenująca, ale pouczająca lekcja. A zwolennicy teokracji, którzy na szczęście są nieliczni, niech przypomną sobie, że w naszym kraju najbardziej wpływową politycznie i najzamożniejszą częścią duchowieństwa są przedstawiciele zaściankowego marginesu intelektualnego. O jakich środowiskach mowa – chyba nie trzeba wyjaśniać. Niechże lepiej pozostaną one w społecznej izolacji, jako karłowate figurki dziwactwa.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW