Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Piotr Szumlewicz: Odczarować PRL
dodano 08.09.2009
Atak na PRL pełni funkcję legitymizowania istniejącego ładu społeczno-ekonomicznego i zarazem blokowania wszelkich debat na temat przemian ustrojowych. Na rzetelną dyskusję o Polsce Ludowej nie ma miejsca.
Socjalizm nie, wypaczenia tak
Straszak PRL najbardziej jest widoczny w debacie na temat ustroju gospodarczego Polski. Zgodnie z panującą retoryką wszelkie osiągnięcia społeczno-ekonomiczne PRL przedstawiane są w jednoznacznie negatywnym świetle. Obronę rozwiązań socjalnych obecnych w Polsce Ludowej uznaje się za przejaw "sowieckiej mentalności". Poprzez krytykę PRL uzasadnia się rozwarstwienie społeczne, bezrobocie strukturalne czy utrzymywanie płacy minimalnej na niskim poziomie. Krytyce Polski Ludowej towarzyszy zatem przedstawianie patologii społecznych jako prawidłowości rozwoju. Transformacja jest postrzegana jako bezalternatywna, a w dyskursie głównego nurtu nie ma zgody na inspiracje Polską Ludową ani jakiekolwiek nawiązywanie do tradycji socjalistycznych. Co gorsza, nawet umiarkowanie socjaldemokratyczne rozwiązania społeczno-ekonomiczne, które funkcjonują w większości krajów zachodnich, w Polsce są prezentowane jako komunistyczne i radykalne. Wszelkie pomysły na zwiększenie roli państwa czy stopnia redystrybucji albo wprowadzenie wysokich, powszechnych świadczeń w polityce społecznej natychmiast są zbijane straszakiem socjalizmu. Dlatego nawet środowiska SLD od wielu lat nie proponują socjaldemokratycznych rozwiązań gospodarczych, ograniczając się do postulatów niewielkiej pomocy dla najuboższych (co stanowi podstawę liberalnej polityki społecznej). W konsekwencji wydatki na zabezpieczenia społeczne w stosunku do PKB Polska ma o 7 pkt proc. niższe od średniej unijnej, poziom opodatkowania jest o 5 pkt proc. niższy, a stopień uzwiązkowienia należy do najniższych w Europie. Mimo to wielu polityków głównego nurtu narzeka na zbyt rozbudowany fiskalizm i roszczeniowe związki zawodowe. Nie ma też w Polsce żadnego planowania gospodarczego, a wszelkie całościowe wizje, zakładające istotną rolę państwa, są odrzucane jako "komunistyczne".
Postsekularyzm zamiast sekularyzmu
Lęk przed PRL wpływa też na kształt debaty o miejscu i roli religii w życiu społecznym. Nieśmiałe próby obrony świeckiego państwa wiążą się z przywołaniem straszaka "stalinizmu" (mało kto pamięta, że w okresie realnego stalinizmu dzieci chodziły na religię). Nawet uchodząca za radykalnie lewicową "Krytyka Polityczna" rzadko przyznaje się do postulatów laickich. Ubierając się w szaty późnej nowoczesności, środowisko Sławomira Sierakowskiego przywołuje ideę postsekularyzmu - odnowy religii w służbie emancypacji i na nowo zdefiniowanej prawdy. Te interesujące filozoficznie propozycje uderzają swoją abstrakcyjnością. Oto bowiem postsekularyzm pojawia się w kraju, w którym jedyna wersja świeckiego państwa była wcielona przed 1989 r. Od tego czasu jakiekolwiek postulaty laicyzacji są kojarzone z "totalitarną" przeszłością. Sekularyzm nie istnieje w debacie publicznej. Postsekularyzm okazuje się więc jedyną drogą do krytyki dominującej religijności - samej religii nie wolno skrytykować. Tabu komunizmu nie pozwala jej ruszyć. Nawet radykalna lewica musi myśleć religijnie, bo w innym wypadku pogrążyłaby się w niebycie i złamałaby niepisaną ugodę, którą zawarły wszystkie siły polityczne w Polsce. Ewentualna krytyka religii musi się wiązać z religijnym zadumaniem. Nie ma miejsca na świeckie państwo i przestrzeń publiczną wolną od religijnych uniesień, bo są to przeżytki komunizmu. Uznanie pytań i zagadnień poruszanych przez religię stanowi warunek uczestnictwa w dyskursie publicznym.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW