Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Fajnie być dilerem
dodano 23.07.2008
Jeszcze kilka miesięcy temu media zalewały nas informacjami o akcjach antynarkotykowych, szczególnie wtedy, gdy ministrem edukacji został Roman Giertych. Monitoring i mundurki w szkołach miały m.in. uniemożliwiać handel narkotykami.
Dlaczego jeszcze milczymy? Nie chodzi tu tylko oto, że boimy się kontaktu z policją, czy narażenia się miejscowym handlarzom narkotyków. Główną rolę odgrywa przede wszystkim fakt, że fajnie jest być dilerem, ale dużo lepiej jest znać dilera. W naszym państwie nie stanowi to większego problemu, ani tym bardziej tematu tabu. Narkotyki są dla ludzi. Są wszechobecne: motyw liścia marihuany spotykamy na koszulkach, naszywkach, obudowach i tapetach do telefonu. W telewizji roi się od pseudohipisów palących jointy i to nie tylko przy okazji puszczania antyreklamy dla festiwalu Woodstock.
Dilerzy to ziomy z osiedla, którzy pożyczą ci pieniądze, gdy starzy zaczynają skąpić ci na przyjemności, wysłuchają twoich problemów, zorganizują imprezę, pomogą ci rozwiązać twoje kłopoty. To ludzie, których często mijasz na ulicach, kumple udzielający ci korepetycji z matmy i sportowcy, którym zazdrościsz szybkości, czy zwinności. Dzieciaki, z którymi spędziłeś najlepsze lata swojego dzieciństwa. To twój chłopak, dziewczyna, przyjaciel. To ktoś, o kim wiesz, że stara się zorganizować pieniądze, żeby jego rodzeństwo miało co jeść. Z dilerstwem nie zawsze wiążą się wielkie zyski, przez co rzadko zostaje zauważone. Można działać bez obaw przed nalotem policji, a przecież tylko tego boją się początkujący „królowie ulic”. Ale od czego są kumple? Zawsze ktoś ci pomoże i przechowa kilka działek w zamian za małą zapłatę. Czy to nie wspaniałe?
Lubimy dilerów, nie ma co temu zaprzeczać. Symbolizują wszystko to, przed czym przestrzegali nas rodzice, nauczyciele i policja, do których straciliśmy już zaufanie. Odwracamy się od nich dopiero w chwili, gdy dostrzegamy, jaką krzywdę wyrządzili naszym bliskim i znajomym, a wtedy często jest już za późno, by cokolwiek zmienić. Nie mówimy o nich nikomu, bo stało się już coś, o co obwiniamy sami siebie, albo jesteśmy pewni, że zrobi to za nas ktoś inny. Nic w tym dziwnego. Wszyscy znają dilerów.
Akcje wspierane przez rząd ustały, problem pozostał, i to większy niż kiedykolwiek. Młodzież musi sama odpowiadać sobie na pytanie, jaką postawę przyjąć: nadal milczeć, czekając na kolejne posunięcia mądrzejszych od siebie, czy wyjść przed tłum, narażając się na nienawiść ze strony rówieśników i stresujące przesłuchania na komisariatach wyrządzające większą krzywdę składającym zeznanie niż dilerom. Urządzane raz do roku w ramach dnia walki z narkotykami pogadanki tylko nas nudzą. Wtrącane jeszcze rzadziej uwagi, czy wałkowany namolnie przez rodziców temat tylko nas do nich zniechęca. Jesteśmy aktywni. Hasło: „Nie narkotykom” studzi nasz zapał. Ciągle słyszymy to samo: NIE bierz, NIE handluj, NIE ufaj dilerom, narkotyki są ZŁE, narkotyki niosą ŚMIERĆ... Dosyć!
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW