Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
O stanie wojennym i nie tylko
dodano 16.01.2007
Śnieżny, grudniowy wieczór przeszyty zimnem rdzewiejącego metalu, wzrok „towarzyszy” baczący na każdego przechodnia i karabin skierowany w dół, ale cały czas odbezpieczony - gotowy, by odznaczyć swoje piętno w historii.
Oczywiście idzie o konflikt ideowy, który rozgranicza dziś ludzi i stanowi podstawę do dalszych sporów. Swój przeciwko swemu, Polak walczy z Polakiem – a o co? O możliwość wiary we własną wersje zdarzeń, o „sprawiedliwość”, której granice każdy sam sobie wyznacza.
Ale co boli bardziej – są ludzie, którzy potrafią i chcą perfidnie wykorzystywać rozdarcie ludzi oraz białe, nie zapełnione albo wyblakłe karty historii. Dziś, kiedy powstał wokół nas przesyt i nieład informacji, kiedy nie ma czasu na systematyzacje i hierarchizowanie wartości dla nas ważnych, inni mają interes w tym, by zrobić to za nas. I co najgorsze, myślę, że to właśnie dzieje się w Polsce po 89 roku, a nasiliło się wraz z działalnością IPN-u i początkiem prowadzenia kampanii politycznych opartych na rozumieniu i interpretacji historii. Nie prorokuję tu jakiejś wizji manipulacji totalnej jak u Orwella, lecz chodzi mi dotykanie punktów wrażliwych i rozdrapywanie ran nie wygojonych – a takimi na pewno są wydarzenia po 13 grudnia 1981 r.
Bombardowani jesteśmy dziś „polityką historyczną” prowadzoną umiejętnie przez tych, którzy mają w tym największy interes. Nie bez przyczyny jeden z kandydatów na prezydenta jako sztandarowy punkt swej kampanii przyjął otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego, a każdy biegł jak najszybciej do IPN-u po swoją teczkę i gnał do sądu lustracyjnego, byleby dostać kwit na własną „niewinność”. Nikomu prawie z tych ludzi nie zależy na prowadzeniu „historii politycznej”, lecz chce, aby ta była po jego stronie, w jego służbie i na jego wezwanie. I to jest najstraszniejsze w smutnych, polskich realiach. Polityka i historia przenikają się, łączą i zaczynają uzupełniać.
To też stało się genezą owej „wojny polsko-polskiej”. Różnice poglądów zostały umiejętnie wykorzystane przez mających w tym swój interes, wyostrzone i tak stały się przepaściami nie do pokonania, kamieniem węgielnym sporów nie o to, o co powinny się toczyć. Przyszłość, zamiast przeszłości zepchnięto na drugi plan. To co dla nas akurat ważne, zostawiono bez dialogu społecznego i bez kampanii na rzecz poparcia działań państwa w tym zakresie, ponieważ całą siłę i wkład przeniesiono na dyskusję o przeszłości. A ta rodzi spory i przekształca niezbędną płaszczyznę dyskursu społeczeństwo-państwo o przyszłości w dwie inne, gdzie siłą rzeczy nacisk nie może być położony w równym stopniu na obydwie – dochodzi bowiem przeszłość.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW