Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
W morzu… Żydów
dodano 19.10.2009
Jakże często spotykamy się ze współczującym stwierdzeniem, jak to by trudno miało być Żydom mieszkać „w morzu Arabów”. Reżim izraelski miałby być bezbronną wysepką w morzu wrogich ludów, z których kilka miałoby zasadzać się na nie.
Reżim izraelski od ponad 60 lat terroryzuje region położony na dwóch największych kontynentach świata, skłócając ze sobą mieszkańców całego globu. W tym kontekście upieranie się, jakoby Izrael stanowił jakieś przedmurze naszej cywilizacji, które walcząc ze swoimi sąsiadami, nie dopuszcza ich do walki z nami, nie jest mądrzejsze niż twierdzenie, że należy wyprzedzająco policzkować bywalców dyskotek by „osłabić” ich zanim (niechybnie) oni zaatakują nas. Armia Izraelska prześladująca mieszkańców Palestyny nie wiąże swoimi działaniami żadnych międzynarodowych ochotników broniących arabskiej ludności, a Izrael ściśle pilnuje granic jordańsko-palestyńskiej i palestyńsko-egipskiej, zatem nawet gdyby jakimś bliskowschodnim bojownikom było obojętnym czy walczyć będą w Europie czy z Izraelem, obecność Izraela i tak nie sprawiłaby, że walczyliby w Ziemi Świętej zamiast w Europie.
Co więcej, nawet bojowników, którym byłoby obojętnie, czy będą walczyli z Izraelem czy w Europie, których Izrael związałby walką na swoim terytorium, gdyby mogli się oni na to terytorium dostać, a którzy w związku z tym, że nie mogli się na nie dostać, zaatakowali Europę, też nie ma. Wszystkie zamachy wywołane przez islamistów, jakie mieliśmy do tej pory w Europie, dokonane zostały przez Europejczyków. Ponadto motywowane były m.in. odwetem za działania reżimu izraelskiego. Izrael nie chroni nas przed starciem z muzułmanami tylko niepotrzebnie jątrzy konflikt kultur, w którym w innym wypadku z cywilizacją bliskowschodnią nie tkwilibyśmy bardziej niż z cywilizacją wschodnioazjatycką czy środkowoazjatycką. Czy zatem warto było, za cenę cierpień pół miliarda ludzi, wspierać emigrację własnych obywateli na cudze tereny i podtrzymywać istniejące na nich malutkie państwo, które przy swojej polityce i tak kiedyś będzie musiało upaść a jego obywatele otrzymać azyl w swoich wcześniejszych ojczyznach?
Kto komu zagraża nuklearnie?
Wektor zagrożenia na Bliskim Wschodzie skierowany jest jeszcze wyraźniej ze strony reżimu żydowskiego w stronę jego sąsiadów, gdy rozpatruje się broń atomową. Kiedy media rozwodzą się na temat irańskiego programu atomowego (z energii atomowej korzysta kilkadziesiąt państw a kilkadziesiąt kolejnych posiada programy atomowe), obok możliwości zaatakowania irańskich instalacji nuklearnych jednym tchem wspominając o zbombardowaniu przez Żydów irackich instalacji nuklearnych w 1983 r. i syryjskich instalacji nuklearnych w 2007 r. oraz o Pakistańskiej broni atomowej za to słowem nie wspominając o atomowym statusie Izraela, ma się wrażenie, że to biedne państewko otoczone jest przez nuklearnych agresorów gotowych „wymazać je z mapy świata”. Jednak podobnie jak w przypadku broni konwencjonalnej, sytuacja ma się zupełnie przeciwnie.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW