Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
W morzu… Żydów
dodano 19.10.2009
Jakże często spotykamy się ze współczującym stwierdzeniem, jak to by trudno miało być Żydom mieszkać „w morzu Arabów”. Reżim izraelski miałby być bezbronną wysepką w morzu wrogich ludów, z których kilka miałoby zasadzać się na nie.
Zacznijmy od tego, że gdyby któreś z państw regionu Bliskiego Wschodu chciało zdobyć broń atomową, uczyniłoby to tylko dla obrony przed bronią atomową Izraela, który, o czym się rzadko wspomina, taką broń już od kilkudziesięciu lat posiada przez nikogo nie niepokojony z tego powodu. Jednak próby wejścia w posiadanie broni atomowej przez państwa bliskowschodnie są mało prawdopodobne, gdyż większość z tych państw traktuje ten „wynalazek” jako wyraz barbarzyńskości Zachodu, równy komorom gazowym czy gułagom. Dlatego rzekome „syryjskie instalacje nuklearne”, z których powodu kraj ten został dwa lata temu zaatakowany przez reżim żydowski, notabene położone przy samej granicy z Izraelem, były w istocie placem budowy jakichś obiektów a nie obiektami nuklearnymi, natomiast zaatakowano je, z resztą powodując niezbyt duże straty ludzkie i materialne, tylko w celu wywołania w światowej opinii publicznej atmosfery grozy związanej z rzekomym niebezpieczeństwem, w jakim miałby się znajdować Izrael. O irackim programie atomowym sprzed 30 lat, w którego budowę zaangażowane były państwa NATO, w kontekście programu atomowego jego największego wroga, Iranu, wspomina się również tylko w celu wmówienia światu rzekomego zagrożenia, w jakim miałby tkwić Izrael. Podobne są motywy wspominania w tym kontekście o Pakistańskiej broni atomowej, skierowanej przeciw zupełnie innemu niż reżim izraelski, indyjskiemu, wrogowi i wybudowanej dopiero w odpowiedzi na zdobycie broni atomowej przez tego wroga.
Jednak gdyby nawet Iran, Syria i (nieokupowany) Irak wszystkie posiadały broń atomową a Pakistan liczony byłby jako wróg Izraela, sytuacja na Bliskim Wschodzie pod względem nuklearnym miałaby się nie inaczej niż pod względem broni konwencjonalnej. Iran, Syria czy Irak, gdyby kiedyś wyprodukowały broń atomową, nie uczyniłyby tego w większej ilości niż Korea Północna, czyli nie większej niż kilku głowic. Pakistan dysponuje 50 głowicami atomowymi. Tymczasem Izrael stanowiąc trzecią bądź czwartą potęgę nuklearną świata, prześcigając pod tym względem Chiny, ze swoimi 300 głowicami miałby ich 5 razy więcej niż wszystkie państwa muzułmańskie razem wzięte. Znów okazuje się, że to nie malutki Izrael jest zagrożony przez większych i liczniejszych sąsiadów, między którymi sam chce pozostawać, lecz że olbrzymi region świata jest zagrożony, tutaj w sposób egzystencjalny(!), przez malutkie państewko, stworzone nie wiadomo po co.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW