Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Ci którzy prowadzą stado
dodano 22.10.2009
Ci którzy prowadzą stado nazywani są często Pasterzami Bytu. Ale, czy na to zawsze zasługują?
Idąc późnym wieczorem, a właściwie już nocą, prawie pustą ulicą grodzką, w tym prawie czasie kiedy słyszy się tylko swoje kroki, a przynajmniej tego się oczekuję bo już myśli o śnie i o trym co będzie się śniło, nieoczekiwanie dla obu spotkał go stojącego przed “Różą”, a dokładniej między “Różą” a greckim barem, i Mam Karty najpierw na samym początku się skrzywił, a po chwili wciągnął gwałtownie Arysto do środka. Na początku rozmowa nie kleiła się. O czym mogą rozmawiać dwaj dawni przyjaciele. Jeden chodzący z teczkami na najważniejszych rządzących polityków i drugi żyjący czasem w nędzy, i rozpaczliwie szukający pieniędzy na opłacenie małego pokoju który wynajmował niedaleko pętli na Prokocimiu.
Starego żyda irytowała ucieczka Arysto do przodu, wchodząc najpierw po same uszy w buddyzm, odwiczny bon i filozofię wschodnią, Arysto uciekał od problemów współczesnego świata, na swój sposób umywał ręce. Może i był dalej, i wiedział więcej -myślał [ niesłusznie go chyba krzywdząc ] ale nie było go tu i teraz z nimi i powiedziałbym nawet, że nie istniał dla ludzi, a oni nie istnieli prawie w ogóle dla niego.Wcześniej chciał się spotkać z Arysto, na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy czasami chadzał na spotkania buddyjskie, na których Arysto był stałym bywalcem.
Musicie wiedzieć że od czasu kiedy Arysto "ujawnił się" jako przedstawiciel naszej starej i rdzennej pogańskiej tradycji, kontakty z problemami otaczającego go świata prawie zanikły, bo o ile buddyzm zaleca postawę współodczuwania, przetłumaczoną jako postawę współczucia, i mobilizowało go to przynajmniej do umiarkowanego zainteresowania innymi ludźmi, to gdy jawnie już opowiedział się jako poganin, poczuł się lekki jak ptak i zrzucił z siebie wszystkie troski innych [ -autor.]
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Już nie muszę zbawiać innych, jak buddysta, ani nosić ich krzyża jako katolik, -myślał, idąc ulicą Arysto, był zupełnie leciutki i prawie unosił się nad ziemią -jak to dobrze jest chodzić bez cudzych trosk-.
I wtedy wychodząc z Poselkiej prawie wpadł na niego ten stary żyd pan A.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW