Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Jak powstaje rewolucja
dodano 19.01.2007
Czy można się cieszyć, jeśli zatrudnić chce nas tylko Tesco? Raczej nie. Warto jednak pamiętać, że czym większe niezadowolenie społeczne, tym bliżej do rewolucji. Po niej jednak będzie jeszcze gorzej.
Bunt! Polskie punki tak samo jak nieco wcześniej Bolszewicy mówili o wolności i równości, której zapanował zdecydowany deficyt. Wolny był tylko ten, kto miał pieniądze i nie ważne, czy mieszkał w Ustrzykach Dolnych, czy w Edynburgu. Wielu młodych z tamtych lat podświadomie czuło, że jawne przyłączanie się do wielkich ruchów oporu (takich jak w Polsce „Solidarność”) jest bez sensu i że po ewentualnej rewolucji znów wszystko zamieni się w system. Powstała więc trzecia, subkulturowa siła, niezależna od wszechmogącej władzy i kłamliwej opozycji. Punk w Polsce nie popierał PZPR, ale i nie popierał Wałęsy z Glempem. Był wolny, na przekór wszystkim. Oczywiście byli tacy, którzy wiązali nadzieję z „Solidarnością”, jednak nie stanowili bardzo dużej grupy. Subkultura była całkowicie niepodległa i wolna od politycznych dyskusji.
W latach 80. poprzedniego stulecia niemalże każde państwo socjalistyczne miało liczący się ruch oporu, którego pomimo prób władza nie potrafiła zniszczyć. Socjalizm jednak nie wydawał się do końca taki zły – konstytucje prawie wszystkich demoludów gwarantowały równość obywatelską i szeroko rozumianą wolność, nawet religijną. Gwarantowały też – w przeciwieństwie do „zgniłego” kapitalizmu – pracę, godne życie i pożywienie dla każdego.
W Polsce mówiono wprost: „Socjalizm tak, wypaczenia nie!”, bowiem przez długi czas chodziło wyłącznie o wypaczenia. Niestety, a może i na szczęście, socrealistycznego „raju” nie udało się uratować i po 1989 roku rozpoczęło się powolne wkraczanie demokracji ludowych do świata kapitalizmu. Nastała wolność, ale trwała tylko chwilę. Jak to zwykle po rewolucji.
Dla młodego pokolenia, które urodziło się pod koniec „komuny”, socjalizm i komunizm są tylko suchymi terminami. Choć nie chcę się bawić w antyglobalistę muszę przyznać, że coraz większą władzę przejmują nad społeczeństwem wielkie koncerny, pieniądze, interesy władz i media. Całkowitej wolności nie było i nie ma. Tak liczni w neoliberalizmie monopoliści narzucają nam swoje produkty nie dając możliwości wyboru, oraz doprowadzają do plajty małych producentów i zwykłych ludzi. Najgorsze jest to, że koncerny zniewalają nas nie tyle sobą i swoimi produktami, co reklamami. Gdzie szukać wolności, jeśli nie można na chwilę od nich uciec?
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW