Start
Profil
Pino quizy
pino gry
o pino
Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie

Jaki tam ze mnie Nostradamus

dodano 16.11.2009
Jaki tam ze mnie Nostradamus

Dokładnie sześć lat temu opisałem w GW chore mechanizmy, których doświadczałem w TVP. Zapewne naiwne jest tamto moje myślenie, ale w świetle reflektorów dzisiaj obnażających beznadzieję tej firmy postrzegam je jako prorocze.


Od 2001 roku rozmowy z Telewizją Polską są proste. Nikt nie ma ochoty czytać scenariuszy i przeglądać eksplikacji z nowymi pomysłami. Słyszę tylko jedną odpowiedź - Nie mam środków, brak pieniędzy. A jednak się kręci. A przecież na antenie TVP pojawiają się audycje producentów zewnętrznych. Ale gdy próbowałem sprzedać coś swojego, skutek był jeden - jak głową w mur. Nikogo nie obchodzą dokonania, doświadczenia, pomysły i profesjonalizm. Nikt o to nie pyta! Długo usiłowałem zrozumieć, co się dzieje. Rozmawiałem z zaprzyjaźnionymi producentami niezależnymi. Ustaliłem jedno. W Telewizji Polskiej i dla Telewizji Polskiej pracują ludzie w różny sposób związani z SLD. Nie jest to jednak zwykła nomenklatura partyjna, jak to sugerował wspomniany wcześniej producent. Chodzi raczej o sympatie i znajomości, a zasadniczym kryterium jest robienie interesów w ramach kręgu wtajemniczonych i dopuszczonych. Jest to towarzystwo wzajemnej adoracji i samopomocy. O kryteriach współpracy z "Dwójką" napomknął mi jeden z producentów zewnętrznych, do niedawna sprzedający tzw. telenowele dokumentalne. Był to straszny chłam, ale kupowany i emitowany przez dobre dwa lata. Gdy program zszedł z anteny, znajomy powiedział mi, że ktoś inny dał więcej. Nigdy nie prowadziłem specjalnego śledztwa dotyczącego korupcji w TVP ani nie rozważałem możliwości nawiązania takiego układu. Informacje powyższe są wszystkim, co wiem na ten temat, niemniej wiem, że ukrycie łapówkarstwa w Telewizji jest bardzo łatwe. Służyć może temu mnóstwo nieweryfikowalnych funkcji, za które wypłacane są honoraria. Wspomnę tylko konsultacje, dopisywanie się do scenariuszy, współreżyserię, pomoc na planie itp. Nikt tego nie sprawdzi. Jeśli producent niezależny podpisuje umowę o współprodukcji z TVP i nazwiska z telewizji publicznej pojawiają się w napisach końcowych audycji, możemy się tylko domyślać, że ktoś wziął pieniądze za sam podpis. Albo nie. Prezes Kwiatkowski jest uważany za sprawnego menedżera. TVP ma ponoć niezłe zyski i jest dobrze zarządzana. Gdyby to była telewizja prywatna, to tylko przyklasnąć. Tymczasem stworzono publiczną telewizję komercyjną, w której ramówką rządzi biuro reklamy terroryzujące widzów blokami reklamowymi o znacznie podwyższonej głośności. TVP jest nachalna jak każda telewizja komercyjna. Najlepszy czas antenowy zajmują seriale, teleturnieje i biesiady. Na otarcie łez - albo raczej by dać odpór krytykom i uzasadniać swoją misyjność - wprowadzono poniedziałkowe wieczory z dokumentem. Często są to dokumenty mocno zleżałe i widać, że kupiono je na kilogramy - za jak najmniejsze pieniądze. Polskie filmy dokumentalne pojawiają się sporadycznie, bo kosztują. Sport - misja TVP Do programów misyjnych Telewizja Polska cynicznie zalicza również wszelkie widowiska sportowe. Tylko idiotom można wmówić, że przy okazji ich emisji nie zarabia się na rosnącej liczbie spotów reklamowych i dużej oglądalności. Prawzorzec polskiej telewizji publicznej - brytyjska BBC - w latach 90. uznał wydarzenia sportowe za segment rynku komercyjnego, a wolny rynek uważa za główny mechanizm zapewniający pluralizm informacji i twórczości. Współpraca z rynkiem oznacza w BBC, że od obu ogólnokrajowych kanałów publicznych wymaga się, aby 25 proc. emitowanych programów powstawało w firmach niezależnych (to samo zresztą dotyczy stacji komercyjnych). Bogata Wielka Brytania nie może sobie pozwolić (pomimo 90-proc. ściągalności abonamentu) na obdarowywanie obywateli darmowymi kanałami. Dlatego misją publiczną zajmują się dwa krajowe programy publiczne i one są finansowane z abonamentu. Mocno ograniczone wpływy z reklam są dodatkowym źródłem dochodów. Poza tym BBC ma jeszcze kanały na platformach cyfrowych, udziały w telewizjach kablowych i w satelitarnym SKY TV. Ale są to wszystko działania jawnie komercyjne i odbiorca musi za nie płacić. BBC prowadzi oddzielną księgowość dla aktywności finansowanej z abonamentu i skierowanej na realizację misji publicznej oraz oddzielną dla działań rynkowych. Zyski z komercji przeznacza się na rozwój firmy i zadania publiczne. W internetowym serwisie tej stacji co roku można przeczytać precyzyjne i przejrzyste sprawozdania finansowe firmy. Nad całością czuwa 12-osobowa Rada Gubernatorów podległych parlamentowi, wyłanianych w publicznym konkursie. Finansowe przekręty się nie zdarzają, a materiały tendencyjne politycznie należą do rzadkości. I to wszystko naprawdę nieźle działa. Tyle że do tego to trzeba funkcjonować w państwie prawa. Tymczasem u nas nie dość, że ściągalność abonamentu sięga ledwo 35-40 procent, to jeszcze prezes Kwiatkowski funduje cztery programy ogólnopolskie (Program 1 i 2, a od niedawna 3, Telewizję Polonia) i odgraża się, że uruchomi kanały tematyczne. Gdyby ściągnięto 100 proc. należnego abonamentu i pomnożono go przez trzy, to i tak nie starczyłoby na cztery kanały takiej telewizji publicznej, jaką przewiduje prawo. Na krótką metę można robić to, co Kwiatkowski - komercjalizować program i walczyć o reklamodawców. Dziś dzięki dumpingowej polityce chętnych do emisji spotów w TVP SA nie brakuje, ale już zniszczono rynek reklamy telewizyjnej. Dlatego dla obecnego zarządu tak ważne było usankcjonowanie i wzmocnienie - dzięki nowej ustawie o radiofonii i telewizji - dominującej roli na rynku telewizyjnym w Polsce. Rola ta jednak nie zasadza się na dominacji rynkowej, ale na umocowaniu politycznym, a w konsekwencji prawnym. Oto dokonania "misyjnej" działalności Kwiatkowskiego: Telewizja Edukacyjna została sprowadzona do roli karła - emituje powtórki albo montuje programy z materiałów archiwalnych bądź zaczerpniętych z serwisów informacyjnych. Pieniądze na bieżącą produkcję po części otrzymuje poza abonamentem - w ramach umów z rządem. Przykładem są pieniądze z Ministerstwa Edukacji. Programy kulturalne zostały ograniczone do minimum, a to, co przetrwało, zepchnięto na późne godziny nocne. Publicystyka międzynarodowa nie istnieje. Szczątkowo realizuje ją tylko Telewizyjna Agencja Informacyjna - zwykle przy okazji produkcji materiałów informacyjnych. Teatr Telewizji - to powtórki albo produkcja o wymiarze symbolicznym. Film fabularny - jeżeli nie jest gniotem klasy C, to jest powtórką emitowaną późną nocą. W to miejsce mamy seriale, teleturnieje (niektóre nie są aż tak idiotyczne jak u komercyjnej konkurencji, ale to raczej zasługa prowadzących i realizatorów), mecze i wypełniacze. Z misji ostały się zepchnięty w kąt "Ekspres reporterów" i program Elżbiety Jaworowicz. Ku zapchaniu próżności polityków prowadzi się także kilka tanich, studyjnych programów publicystycznych. Do programów misyjnych trudno zaliczyć audycje dotyczące Unii Europejskiej. Większość z nich powstała na zamówienie rządu lub ze środków unijnych. Śmieszne wydają się stawiane publicznie pytania pojawiające się przy okazji burzy rozpętanej przez Lwa Rywina. Czy TVP podlega kontroli jakiejś partii bądź grupy interesów? Czy realizuje misję publiczną? Czy jest nieomal komercyjną stacją uprzywilejowaną abonamentem? O tym od dawna wszyscy wiedzą. Ale dlaczego dotąd milczała opozycja? Faktem jest, że wypływająca przy tej okazji propozycja prywatyzacji jednego z programów nie powinna nikogo zaskakiwać, bo nas na tak rozbuchaną telewizję publiczną po prostu nie stać. Tylko dlaczego całkiem niedawno zbudowano trzeci ogólnokrajowy program? Kto jak kto, ale zarząd TVP na pewno wiedział, że nie jest w stanie finansowo udźwignąć takiego molocha. Ale to dobra metoda - za publiczne pieniądze zbudować nowy kanał, a później go sprywatyzować, bo nas na niego nie stać. Wstępem do takiego scenariusza mogą być cyniczne uwagi prezesa, że będzie realizował tyle misji, ile ma pieniędzy z abonamentu. Rozumiem, że w komercyjnej Telewizji Polskiej możemy oczekiwać informacji typu: "Program zaliczono do programów misyjnych. Został sfinansowany z wpływów abonamentowych". Gdyby jednak malkontentów taka sytuacja nie satysfakcjonowała, zawsze można coś sprywatyzować. Tylko trzeba w tym czasie być na właściwym stołku. Ich zmiany nic nie zapowiada.
   Jaki tam ze mnie Nostradamus - zobacz źródło wróc do artykułów
 
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Aby dodac komentarz należy się zalogować.
 
REKLAMA
 
UŻYTKOWNIK: ramariusz
avatar

O mnie
W serwisie od:
29.06.2009
Dodaj do znajomych

 
INNE OD ramariusz
 
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
08.01.2008 10:17:16
13.03.2008 10:22:47
01.03.2011 18:19:31
zobacz więcej
 
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW
21.09.2009 10:24:34
02.06.2009 19:31:08
09.06.2009 18:03:13
27.04.2009 18:23:22
 
zobacz więcej
 
Społeczność Witamy w serwisie Pino.pl. Nasz serwis to

nowoczesny portal społecznościowy

w pełni tworzony przez naszych Użytkowników. Dołącz do naszej społeczności. Poznaj świetnych ludzi, kontaktuj się z nimi, baw się rozwiązując quizy, graj w gry, twórz własne blogi, pokazuj swoje zdjęcia i video. Pino.pl to serwis społecznościowy dla wszystkich tych, którzy chcą świetnie się bawić, korzystać z wielu możliwości i poznać coś nowego. Społeczność, rozrywka, fun, ludzie i zabawa. Zarejestruj się i dołącz do nas.
Pino
Reklama
O Pino
Polityka prywatności
Pomoc
Regulamin
Blog
Reklamacje
Kontakt
Polecane strony
Darmowy hosting
Playa.PL - najlepsze gry
Filmiki
Miłość
Prezentacje