Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Elektrownia Atomowa w Polsce, Tuaregowie i Uran
dodano 14.12.2009
Rząd Polski zapowiedział budowę dwóch elektrowni atomowych do 2025 roku. Tymczasem przemysł wydobywczy uranu nosi na sobie wiele win...
URAN I PRAWA CZŁOWIEKA
Elektrownia jądrowa podobnie, jak pozostałe konstrukcje tego typu, potrzebuje paliwa, bezustannego tchnienia surowca, które ją ożywi i uczyni funkcjonalną. Tym czym dla elektrowni węglowej pozostaje węgiel tym dla elektrowni jądrowej jest przede wszystkim uran. I tak jak wydobycie ropy naftowej nie pozostaje bez wpływu na obszar w obrębie, którego pozyskuje się „czarne złoto” tak i pozyskanie uranu uderza w najbliższe oraz dalsze otoczenie. Na przestrzeni drugiej połowy XX wieku bez skrupułów wydobywano uran i to nie tylko w krajach tzw. południa ale i w strefach geograficznych gdzie hasła demokratyczne miały stanowić moralną wizytówkę.
Australia do dziś plasująca się w czołówce krajów wydobywających uran ma długą tradycję w ignorowaniu Aborygenów. Uranowe przedsięwzięcia od lat pięćdziesiątych uderzały w rdzennych mieszkańców Australii, począwszy od Ziemi Arnheima a skończywszy na południowych zakątkach najmniejszego kontynentu naszego globu. W tej złowieszczej puszce Pandory możemy wymienić zanieczyszczenia terytoriów i wód, narażenie na kontakt z radioaktywnymi odpadami, bezczeszczenie miejsc kultu aż po eksmisje ludności. Do dziś liczne społeczności Aborygenów borykają się ze spuścizną lub bieżącym zagrożeniem ze strony kompanii uranowych oraz wspierających je ludzi ze sfer rządowych (czego nie zmieni dwulicowy kontrargument, że niektóre grupy przyjmowały pewne zadośćuczynienia czy gratyfikacje w zamian za pozwolenia lub doznane ujmy).
Kolejnego uranowego triumwira znajdziemy w Stanach Zjednoczonych. Indianie Nawaho to najliczniejsze plemię Stanów Zjednoczonych. W nawajskim przekazie ziemia jest organizmem żywym , stanowi kolebkę związku między śmiertelnikami a siłami natury o ludzkim wyglądzie, ożywianymi przez nieśmiertelne „formy wewnętrzne”; Nawahowie zaś są strażnikami Ziemi. I to rozdarcie owej ziemi w celach pozyskania uranowego surowca uderzy w wielu członków nawajskiej społeczności. Najbardziej ucierpieli górnicy pracujący w okolicznych kopalniach ale brak uświadomienia sprawił, że większa społeczność korzystała z innych dóbr naturalnych skażonych przez oddziaływanie „ognisk” uranowych. Firmy górnicze pracowały na terenie rezerwatu Nawahów przez 40 lat. W skład pamiątek po tym okresie wchodziły min. zdewastowane terytoria, skażone wody gruntowe, pozbawione bez nadzoru odwierty oraz choroby popromienne.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW