Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Śmierć w polskiej sztuce współczesnej
dodano 29.01.2007
Obrazy śmierci zalewają nas praktycznie w każdym przekazie informacyjnym. Sztuka nie pozostaje obojętna, w wiekach przeszłych był to jeden z chętnie podejmowanych wątków tematycznych, pokazywano rozmaite przedstawienia od tańca śmierci, po makabreski i przerażające obrazy masakr etc. Choroba i śmierć, to zjawiska dotyczące każdego z nas z osobna, personalnie bardzo nam bliskie, a jednak za wszelką cenę wypierane z naszej świadomości.
Kolejne przedstawienie K. Kozyry pt.: „Olimpia” pokazuje ciało w stanie choroby, starzenia i rozkładu. Nie jest to ciało zdrowe, sztuczne, modelki z rozkładówki czy Playboya, na które chętnie spojrzą miliony mężczyzn, ale nie tylko mężczyzn, bo każdy pragnie patrzeć na ładne buzie etc. Jest to ciało zaatakowane śmiertelną chorobą, pokazujące nam, że z nami może stać się to samo w swoim czasie. I znowu krytyka zareagowała chronicznie, tak jakby to, co pokazała artystka nie dotyczyło człowieka (każdego z nas). Na wielu przezroczach mogliśmy też zobaczyć, jak człowiek z podmiotu staje się w momencie śmierci przedmiotem, bezkształtną masą, bryłą zwłok, często powykręcaną, zdeformowaną lub służącą za preparat w jednej z akademii medycznych (Łódź, w holu A.M. eksponowane są fragmenty ludzkie (prawdopodobnie ludzie bezdomni), służą one za eksponaty dla studentów).
W polskiej sztuce powojennej do tego typu obrazów należą przedstawienia z cyklu „Rozstrzelania”, które tworzył Andrzej Wróblewski (1927-1957). Oglądając te kompozycje, widzimy powyginane torsy, bezwyrazowe twarze i wiele innych detali, wskazujących na symbolikę umierania nie koniecznie zaplanowanego. Kto z nas chciałby dobrowolnie stanąć pod ścianą straceń? Do tych prac znakomicie odnoszą się przedstawienia fotografii dziennikarskiej, gdzie np. w Sarajewie podczas konfliktu dochodziło do opłacania snajperów przez dziennikarzy rządnych tzw. „dobrego zdjęcia”. Ludzie ginęli, bo fotograf opłacił snajpera (dochodziło do takich przypadków). Inny współczesny polski artysta, krytykowany praktycznie cyklicznie za swoje prace Zbigniew Libera w pracy pt.: „Obóz Koncentracyjny” ukazał nic innego, jak wyświechtanie przez kulturę masową prawdy o śmierci. Obóz koncentracyjny w formie klocków lego to dobry obraz naszej obłudy. Funkcjonują przecież w naszym społeczeństwie tzw. dowcipy o Żydach, piecach i kominach, dzieci nasze bawią się zabawkami, które imitują narzędzia mordu, tym bardziej nie zrozumiała jest krytyka, a to z tego powodu, że adresowana jest nie do odpowiedniego źródła (artysta). Wielu z nas wojnę kojarzy jako przygodę, sprawdzian bohaterstwa, a pobyt w wojsku jako sprawdzian męskości. Wystawa „Naziści” w Zachęcie, która skończyła się skandalem z powodu „Kmicica” Daniela Olbrychskiego, pokazała jak bardzo za sprawą kultury masowej została zamazana prawda o brutalności wojny. Artysta czyniąc zabieg wymieszania fotografii prawdziwych nazistów z tymi fikcyjnymi (aktorzy grający nazistów), chciał pokazać, że tak naprawdę nie rozróżniamy już prawdy od fikcji, a wojnę kojarzymy z tym, co pokażą nam w telewizji. Np. z kultowym filmem pt. „Czterej Pancerni i Pies” reż. K. Nałęckiego.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW