Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Dźwięki Wolności. Miniatura literacka
dodano 29.01.2010
Tytuł utworu nawiązuje do piosenki
I wtedy zza chmur wyłoniło się długo oczekiwane Słońce. Na mokrym chodniku pojawiła się przepiękna tęcza o nieokreślonym kształcie, a także złociste iskierki, które uczyniły krajobraz radosnym i żywym. Budynki zrobiły się jaśniejsze, a jesienne liście - porażająco żółte, intensywnie czerwone, soczyście pomarańczowe lub czekoladowo brązowe. Nawet graffiti na ścianach bloków przestało być szpetne, a stało się artystyczne, kunsztowne. Po chodniku skakały małe, brzuchate wróbelki, ćwierkając w ptasim języku: “Wyzwolenie! Wyzwolenie!”. Cudem odzyskana niepodległość upajała mnie jak alkohol, odurzała jak narkotyk, zabijała we mnie wszystkie dotychczasowe lęki, wątpliwości, zmartwienia i żale. Tego uczucia nie dało się do niczego porównać - wiedziałam, że coś takiego można przeżyć tylko raz. Płakałam ze szczęścia, płakałam za wszystkie czasy…
Od tej pory - już jako siostra Aniela od Michała Archanioła*, a nie zwykła Janina Kowalska - pomagałam moim Rodakom we wskrzeszaniu Polski, w budowaniu wszystkiego od nowa. Miałam ogromny szacunek dla Ludzi, którzy przyczynili się do spełnienia moich największych marzeń, toteż współpracowałam z Nimi jak tylko mogłam. Oni zaś, w dowód uznania za liczne zasługi i zaangażowanie w proces rozwijania Wielkiej Polski, uczynili mnie szefową największego w kraju katolickiego radia i czasopisma. Byłam szczęśliwa jak nigdy dotąd, cieszyłam się, że w czasie młodzieńczej depresji nie popełniłam samobójstwa, bowiem teraz nie byłoby mi dane oglądać istnego Cudu Politycznego. Chodząc po klasztorze w długim, czarnym habicie, często nuciłam pod nosem:
“Co to się dzieje, co się dzieje, Matko Boska Zielna?
Co to się dzieje? Ano, świat pięknieje!”.
Należałam do osób znanych i podziwianych, chociaż miałam również grono przeciwników, którzy powtarzali do znudzenia: “Siostra Anielka za bardzo miesza się do polityki!”. Udało mi się nawet założyć specjalną fundację, pomagającą niedoszłym ofiarom aborcji i kryptanazji (niedobrowolnej eutanazji) oraz dzieciom zabranym małżeństwom homoseksualnym.
A potem się obudziłam. Znowu byłam prostą, niemającą nic do powiedzenia dziewczyną z małego miasteczka, uczennicą liceum o średniej renomie, pasierbicą Brukseli, ateistką, markotną osobą płaczącą po kilka razy w tygodniu, autorką iluś tam wierszy, opowiadań, felietonów i dramatów, miłośniczką gotyckiego metalu, akwarystką. No cóż, nie od dziś wiadomo, że cuda zdarzają się tylko w baśniach, mitach i legendach. Gdyby Bóg istniał, nie dopuściłby do tego wszystkiego, co spotkało Polskę i świat. A jeśli on istnieje i na to wszystko pozwala, to nie mam do niego najmniejszego szacunku…
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW