Start
Profil
Pino quizy
pino gry
o pino
Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie

Ja i mój Pan

dodano 03.03.2010
Ja i mój Pan

Całkiem niedawnymi czasy, których nostalgiczne wspomnienie fotografii w sepii wyziera z ramek, relacje między ludźmi zdawały się jasne i przejrzyste.


Ważniejszy stał się dzień codzienny. Nowe warunki, wymagania i okoliczności. Zakładaliśmy firmy, uczyliśmy się rynku i borykaliśmy z bezrobociem. Pokornie uczyliśmy się anglojęzycznych stanowisk pracy i chyliliśmy głowę przed tajemną wiedzą marketingową sytych zachodnich społeczeństw. Zafascynowała nas dostępność samochodu - przedmiotu kultu minionych bez mała pięćdziesięciu lat. Wiązaliśmy koniec z końcem, ale też zajmowała nas łapczywa konsumpcja i zagraniczne wojaże. Odnotowaliśmy tragedię postpegeerowskich wsi i fatalną sytuację emerytów. Cóż, koszty transformacji – uświadamiano nam dobrotliwie. Czasem irytował nas strajk kolejarzy, górników czy nauczycieli. Tylko dlaczego właśnie oni mają być tą uprzywilejowaną grupą - zastanawialiśmy się w duchu.. Wszystkich a może tylko tych niewybranych, coraz boleśniej zaczęła dotykać obstrukcja służby zdrowia. Zanurzeni w zawiesistym sosie wszechobecnej reklamy, pędziliśmy dalej: pracowaliśmy więcej, staraliśmy się bardziej. Aby mieć więcej, aby było nam lepiej i wygodniej. Blichtr reklamy wyposażył nas w poczucie wyjątkowości. Jeżeli nawet nie możesz być klientem Armaniego, Chanel, Vichy czy Mercedesa, to przecież masz wolny wstęp do miejsc ekskluzywnych – pałaców luksusu i konsumpcji. Centra handlowe i sklepy zniknęły z naszej przestrzeni publicznej. Zastąpiły je galerie. Galeria to miejsce dla wybranych, oaza sztuki. Nazwa zawłaszczona przez handlarzy tysięcy produktów, bez których ponoć nie możemy się obejść, ma nam uświadamiać naszą wyjątkowość. Centrum handlowe - galeria opakowana w okazałą architekturą, daje poczucie, że oto stać nas na wiele. Choćbyśmy tylko w Realu kupili przecenione skarpetki. Tyle, że one nie przecenione lecz niezwykłe i tylko dzisiaj dostępne spod kuszącego szyldu „promocja”. Gdy docieramy do domowych pieleszy a rzeczywistość ich wnętrz doskwiera, łatwo od niej uciec zatapiając się w świat ułudy seriali telewizyjnych. Umykamy w miejsca, gdzie piękni, zadbani ludzie w wysmakowanych wnętrzach, sprawnie rozwiązują najtrudniejsze problemy. I tak wsiąkaliśmy w świat wyimaginowany, niepomni i nieświadomi jak coraz łatwiej jesteśmy sterowalni.

Dwukrotnie jeszcze poczuliśmy się doceniani i wyróżniani przez świat. Mile łechtało nasze narodowe poczucie dumy i realizacja aspiracji dołączenia do grupy najlepszych, najbezpieczniejszych i bogatych. Zostaliśmy członkami NATO, przyjęto nas do Unii Europejskiej. Dzięki naszej codziennej pracy, zaciskaniu pasa i ambicjom. Polska i statystyczny jej obywatel osiągnął wymierne korzyści. Świat zachwycał się naszą przedsiębiorczością i sprawnością . A my coraz bardziej ślepi karmiliśmy się tymi przekazami przefiltrowanym przez gardła polityków i tuby mediów masowych. Gdzieś tylko w mnożących się zakamarkach oficjalnego życia, w tragediach oszukanych, nękanych przez fiskusa, bezsilnych wobec prawa i arogancji urzędników, ludzi bez pleców i kolegów, osób spoza partii, ubogich i bezrobotnych, tliły się niepopularne myśli: jakże jest coraz lepiej skoro jest coraz trudniej, biedniej i beznadziejnej. Gdzież wokół szukać tych statystycznych Polaków. W międzyczasie pod naszym bokiem wykształciły się i urosły w siłę dwie nowe klasy próżniacze. Politycy i celebryci. Pasły się powoli i pieczołowicie, niepostrzeżenie zagarniając coraz bardziej rozległe tereny. Aż pewnego dnia objawiły się i już nie było wątpliwości , że ich pan na postronku uwiązany. Przedstawiciele obydwu klas mają wiele cech wspólnych. Najważniejszą jest zdobywana dzięki mediom popularność. Żyją z nimi w znakomitej symbiozie. Media kreują i wynoszą na szczyty, w zamian za co pasą się zleceniami na przekaz reklamowy.

Politycy i celebryci dostarczają odpowiednio odrażającą albo tylko zaskakującą treść, co owocuje adekwatnymi honorariami i synekurami. Politycy robią wiele by jednocześnie zaistnieć jako celebrities, ci ostatni niejednokrotnie zazdroszczą władzy i zostają politykami. Obydwie grupy łączy fakt, iż znani są z tego, że są popularni. I to jest wystarczający powód by je fetować na kolorowych rozkładówkach. Ta wyjątkowo korzystna konfiguracja społeczna daje celebrytom przepustkę do świata polityki, a politykom do show biznesu. Obydwie klasy łączy również fakt, że żyją z naszych pieniędzy. Celebryci dzięki temu, że oglądamy telewizje, słuchamy radia i kupujemy kolorowe pisemka. Politycy dzięki temu, że płacimy podatki. W tym miejscu podobieństwa niestety się kończą. Możemy przestać żywić celbrytę rezygnując z odbioru środków masowego przekazu. Polityk wyżywi się bez naszej woli z podatków, które musimy płacić. Przebudzeni spójrzmy na funkcjonowanie tej klasy próżniaczej i jej otoczenie: sposób i styl zarabiania na życie, wysokość wynagrodzeń, kompetencje oraz walory etyczne. Popatrzymy przez ten sam pryzmat na rozległą zaufaną świtę urzędników, sekretarzy, przewodniczących, doradców i asystentów. Pomyślmy czego wymaga się od nas, od tych których znamy na naszym osiedlu, w mieście. Od pracujących i zatrudnienia poszukujących. Od codziennych obywateli jakiej wymaga się wiedzy i postawy moralnej, szacunku do prawa i sposobu wykonywania obowiązków. Mamieni budową społeczeństwa obywatelskiego i państwa prawa, poszukujemy od lat dwudziestu. Wybieramy, wymieniamy, łudzimy się. A klasa polityczna świadoma rosnącego braku akceptacji, w pokorze pochylając łeb, szyderczo obrzuca się błotem i publicznie kaja: że zajmuje się nie tym co powinna, że niekompetentna chwilami, że popełnia błędy i wpuszcza w swe szeregi ludzi nieodpowiednich. A w istocie konsoliduje się, umacnia, okopuje przepisami zapętlonymi, prawem ingerującym w naszą prywatność, intymność, wolność. Kusi państwem sprawiedliwym wprowadzając programową przemoc i strach albo umyka do krainy propagandy sukcesu. Czytelnik naszkicowanego powyżej obrazu ma wiele wyjść. Od wzruszenia ramionami lekceważącego wywód, poprzez zaprzeczenie tezom, po wypełnienie zakreślonych ram setkami przykładów. Tymczasem trwając przy swoim poglądzie wszystkim polecam paradoks sformułowany przez Arystotelesa: "Dlaczego woda, która jest niezbędna do życia, jest tania, podczas gdy diamenty są bardzo drogie, choć można się bez nich obejść?".
   Ja i mój Pan - zobacz źródło wróc do artykułów
 
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Aby dodac komentarz należy się zalogować.
 
REKLAMA
 
UŻYTKOWNIK: ramariusz
avatar

O mnie
W serwisie od:
29.06.2009
Dodaj do znajomych

 
INNE OD ramariusz
 
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
 
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW
21.09.2009 10:24:34
02.06.2009 19:31:08
09.06.2009 18:03:13
27.04.2009 18:23:22
 
zobacz więcej
 
Społeczność Witamy w serwisie Pino.pl. Nasz serwis to

nowoczesny portal społecznościowy

w pełni tworzony przez naszych Użytkowników. Dołącz do naszej społeczności. Poznaj świetnych ludzi, kontaktuj się z nimi, baw się rozwiązując quizy, graj w gry, twórz własne blogi, pokazuj swoje zdjęcia i video. Pino.pl to serwis społecznościowy dla wszystkich tych, którzy chcą świetnie się bawić, korzystać z wielu możliwości i poznać coś nowego. Społeczność, rozrywka, fun, ludzie i zabawa. Zarejestruj się i dołącz do nas.
Pino
Reklama
O Pino
Polityka prywatności
Pomoc
Regulamin
Blog
Reklamacje
Kontakt
Polecane strony
Darmowy hosting
Playa.PL - najlepsze gry
Filmiki
Miłość
Prezentacje