Różnice w zarobkach
dodano 17.03.2010
Kobiety nie otrzymują swoich pensji za równą pracę. Nie jest to nawet możliwe i przeczą temu fakty. Co więcej, kobiety za swoją pracę otrzymują więcej pieniędzy niż jest ona warta, a czerpią z niej również dodatkowe, poza finansowe korzyści.
Nic wiec dziwnego, że mężczyźni, w najlepszym interesie pracodawców, otrzymują od nich więcej pieniędzy niż kobiety. Czy jednak faktycznie zarabiają oni od kobiet więcej? Czy możliwość przebywania z własnymi dziećmi nie jest najlepszym wynagrodzeniem? Czy zdrowie nie jest ważniejsze od pieniędzy? Czy stres jest wart pieniędzy? Czy bezpieczeństwo nie jest ważniejsze od pieniędzy? Czy satysfakcja nie jest nic warta? Czy dalsze dojazdy do pracy nic nie kosztują?
Jak zatem należy ocenić próby wyrównywania pieniężnych dochodów kobiet i mężczyzn? Czy nie jako nieuczciwą podłość...? Ktoś wypruwa sobie żyły harując, a ktoś inny, tylko dlatego że ma odpowiednią płeć, miałby za sprawą totalitarnych przepisów zarabiać tyle samo co ten pierwszy, ciesząc się dodatkowo dobrym zdrowiem, wyśmienitym samopoczuciem, bezpieczeństwem i dobrymi relacjami rodzinnymi...?!
Dlatego jestem przeciwnikiem prawnego wyrównywania pensji nie tylko ze względów ekonomicznych (Chińczycy i Hindusi by nas pogrążyli, gdybyśmy przepłacali niedochodowych pracowników) ale też moralnych.
A kobiety pensje (pieniężne), nawet abstrahując od postępowo-równościowej pomocy państwa, jaka jest im udzielana, mają zawyżane. W innym artykule (Molestowanie a szanse kobiet na rynku pracy: http://www.ithink.pl/artykuly/biznes/ekonomia/molestowanie-a-szanse-kobiet-na-rynku-pracy/ ) opisałem jak kobiecość (nie mam na myśli tylko seksualności) wpływa na niezasłużone podnoszenie paniom pensji. Natomiast pieniądze zarabiane przez mężczyzn i tak wydawane są na kobiety i przez kobiety (i nie mam tu na myśli prostytutek). Małżeństwa, w których kobieta zarabia więcej niż mężczyzna rozpadają się kilkakrotnie częściej niż te, w których sytuacja jest odwrotna; w przeciwieństwie do mężczyzn pytane przez ankieterów kobiety od dziesięcioleci konsekwentnie odpowiadają, że nie byłby dla nich satysfakcjonujący związek, w którym zarabiałyby więcej od współmałżonka; natomiast badania marketingowe wskazują, że mimo niższych zarobków w gospodarstwach domowych to kobiety wydają więcej pieniędzy.
Gdybym mój sposób myślenia przypominał ten feministek, po napisaniu tego artykułu postulowałbym prawne zapewnienie pracownikom wyższych pensji niż te wypłacane pracownicom a ogółowi mężczyzn zagwarantowanie ochrony przed finansowym wykorzystywaniem ze strony partnerki. Na szczęście jednak maskuliści totalitarystami nie są. Dlatego tak dogadywanie się w sprawach prywatnych jak i w sprawie pensji i pracy zostawmy indywidualnym osobom, bo to te osoby a nie ogół mężczyzn czy ogół kobiet żyją ze sobą czy też pracują i zarabiają pieniądze.
Różnice w zarobkach - zobacz źródło
wróc do artykułów