Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Ordon i inni
dodano 27.03.2010
Bo co ma żołnierz ciapa, który poszedł jak ciele uwiązane na postronku i najgorsza ofiara losu, do carskiej armii ze starym wiecznym buntownikiem, będącym uosobieniem Urana, panem Julianem Ordonem, i z Kalasantym Szaniawskim...
Pan Kalasanty Szaniawski jak zwykle o tej porze szedł ulicą swojej "ukochanej Warszawki" do pracy. Klnąc pod nosem na pogodę i wilgotne powietrze. Ulica pogrążona była we mgle, choć raczej należało by napisać spowita, a to mokre pełne wody powietrze otaczało go z każdej strony, i wchodziło z każdym wdechem do płuc. Z dorożki wysiadł przed chwilą, na początku ulicy. Robił tak zawsze żeby pogodzić z jednej strony poczucie bezpieczeństwa i potrzebę komfortu, a z drugiej pokazać siebie jako niezwykle skromnego i na dodatek odważnego urzędnika państwowego który chodzi do pracy pieszo. Zasadniczego i przestrzegającego reguł, a nie tylko jak uważają niektórzy obowiązkowego i punktualnego. - Punktualnych przecież jest wielu, a powinni być nawet wszyscy - mruknął pod nosem niezadowolony - też mi. Przecież tylu ze mną studiowało u Kanta w Królewcu na miejscowym uniwersytecie - Spojrzał na drugą stronę ulicy i... w postarzałej przedwcześnie twarzy mijanego człowieka rozpoznał dawnego przyjaciela z czasów loży.Poczuł gniew. Wielu z nich należało do "Izis" i do innych lóż, a wcześniej do kółek i stowarzyszeń w Warszawie. Wtedy od kółek aż się roiło. Poczuł jak jego twarz zaczyna płonąć i przybierać pąsowy kolor, by następnie poprzez czerwień zbliżyć się do fioletu. Tak zgoda.Budowaliśmy razem, podobnie jak i Oskar szubienice dla zdrajców, a może nawet powiesiliśmy paru w ciepłe majowe dni, ale żadnej sprzeczności w swoim postępowaniu nie znajduję. Zawsze surowość i prawo. Prawo i surowość. Jako młodzik, i później jako dojrzały mężczyzna pisywałem sobie te książki o moralności, których prawie nikt nie czytał a jak przeczytał to porzucił w rogu pokoju, gdzieś w kącie zapadłym jakimś. I zapominał o nich, i o myślach zawartych w nich. Ach tyle czasu zmarnowane na nic i na próżno, ale może niejeden z ojców naszych romantyków te moje księgi przeglądał. No choć może rzucił okiem zaledwie, albo nawet sam młodzik jakiś, po których ideę romantyczną w sobie pielęgnować zaczął. Jak jaki czysty kwiat. Niby lilię białą ku przemianie świata na lepsze.
Ogarnął go strach, on może śledzi mnie i chodzi za mną, już drugi raz go widzę w ciągu trzech ostatnich dni. Łajdak i łotr zarazem. Na moim krzesełku chce usiąść! Czy może na polecenie Miłościwego Najjaśniejszego pana, albo prędzej sam. Już wiem, ktoś mu zlecił bo chce mnie pogrążyć i stanowisko moje zająć z takim trudem uzyskane. Pan Kalasanty wszedł do urzędu, otworzył drzwi, i postanowił że nie da nic po sobie poznać
- Och barbarzyński narodzie kłótliwy, chciwy, leniwy, próżny gadatliwy - powiedział do siebie zanim usiadł. Wieczorem gdy już wrócił do domu zauważył że myśli jakie zaczęły go dręczyć od rana nie dawały mu nadal spokoju. Wiadomo listopad niebezpieczna to pora dla polaków, bo jest ciemno, ponuro, mglisto - Dobrze podsumuję wszystko jeszcze raz - powiedział do siebie - budowaliśmy szubienice ale dla zdrajców, księgi moralne pisałem to fakt. I... przestępstwa tu żadnego nie widzę, a o wszystkim Najjaśniejszy pan na pewno wie, ponieważ tajne służby w królestwie, Bogu dziękować pracują dobrze i o wszystkich mu donoszą -
Kalasanty Szaniawski, siedząc przy małym stoliku wyglądał zupełnie jak Saturn. Nawet był nim. Był jego ziemską emanacją. a najbardziej surowy był dla siebie
- tak - zaczął po cichu mówić, jakby pacierz wieczorny odmawiał - w brudnej chałupie piwo pijać kołem, i drzemać na stole albo spać pod stołem. Leniwy, brudny, kłóótliwyy, swarliwyyy - mówiąc tak przeciągał ostatnie sylaby, a mówił tak dopóki nie położył się spać.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW