Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Nowa matura – nie dajmy się zwariować
dodano 31.03.2010
Matematyka w nowej maturze budzi tyleż nadziei wśród nauczycieli akademickich - szczególnie uczelni technicznych - co obaw rodziców. Wydaje mi się, że ani jedni, ani drudzy racji nie mają.
Powtórka z porażki Wprowadzenie matematyki na maturę zmieni tyle tylko, że uczeń będzie do tego przedmiotu przymuszany. Zaowocuje to pewnie znakomitym rozwojem rynku korepetycji i dodatkowym obciążeniem psychicznym przyszłych abiturientów. Matematyka, jak większość współczesnych nauk przyrodniczych, jest - paradoksalnie - bardzo nienaturalna. Używa pojęć dla przeciętnego człowieka bardzo nietypowych. Również sposoby rozumowania mimo pozornej naturalności modus ponens są bardzo dalekie od tego co spotykamy na co dzień. Matematyka mimo że jest najbardziej chyba humanistyczną z nauk (jest od początku do końca wytworem człowieka i - jeśli ma w ogóle jakikolwiek przedmiot badań, to są to pewne idee, ludzkie wyobrażenia o świecie zewnętrznym lub rozmaitych tworach abstrakcyjnych, np. liczbach, które w przyrodzie przecież nie występują ) ma się do tzw. humanistyki nijak. A pytanie o przydatność matematyki współczesnej z całym jej „logicznym myśleniem” dla przeciętnego zjadacza chleba ma zdecydowanie negatywną odpowiedź. To się w codziennym życiu nie sprawdza. Czy zatem jest w ogóle sens nauczać w szkołach współczesnej matematyki?
Światopogląd matematyczny. Jest jeszcze jeden argument podnoszony często przez zwolenników nauczania współczesnej matematyki. Oferuje ona otóż, szczególnie niektóre dziedziny algebry i teoria kategorii, pewien sposób myślenia polegający na postrzeganiu fragmentów rzeczywistości jako modeli rozmaitych teorii. To trochę podobne do znanego z „informatycznych” zastosowań matematyki podejścia, gdzie użytkownik usiłuje „dopasować” problem, który ma rozwiązać, do posiadanych programów. Ten sposób myślenia, głównie ze względu na dynamiczny rozwój różnych metod informatyki, rzeczywiście często się przydarza. Kłopot polega jednak na tym, że nie bardzo wiadomo kto i w oparciu o jaką literaturę, czy dostępne w Internecie materiały miałby tego uczyć.
A jak jest naprawdę? Znakomita większość nauczycieli matematyki - myślę że tak około 90% przez matematykę rozumie – tak jak większość społeczeństwa - rachunki. I to się raczej nie zmieni. Gdyby jednak nawet stał się cud i z dnia na dzień zaczęliby w matematyce widzieć nie tyle rachunki, co pewien sposób patrzenia na świat, to i tak nie mają wielu szans, aby przekazać swoim uczniom ową mityczną umiejętność „logicznego” myślenia. Nauczanie matematyki - podobnie jak innych przedmiotów - nie jest wyizolowanym, dobrze odseparowanym od codziennego życia fragmentem działalności człowieka. A jej używanie jako np. narzędzia porządkowania innych nauk (na poziomie szkoły winno się chyba mówić przedmiotów) wymagałoby, aby robili to również nauczyciele tych innych przedmiotów. O realności używania matematyki przez biologa czy polonistę nie warto nawet pisać. A teoretycznie obaj by przecież mogli; istnieje wiele matematycznych modeli obiektów i procesów biologicznych i całkiem spory kawałek matematycznego językoznawstwa. O nauczaniu matematycznego postrzegania świata można będzie mówić wtedy, gdy zarówno biolog jak i polonista sami taki światopogląd posiądą. Czyli nigdy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW