Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Dom na kołach
dodano 19.02.2007
"Dziennik Zachodni" (14 lutego 2007) informuje nas - "Postawiony bez zezwolenia wielki gołębnik na kilkaset ptaków przestał być samowolą budowlaną, gdy właściciel dokręcił do niego koła i dyszel".
Tę kwestię rozstrzygnie sąd, bowiem wicewojewoda Madera zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez inspektora Horaka, który uznał gołębnik (o powierzchni 100 m kw.) za przyczepę (po zamontowaniu kół) i odstąpił od jego rozbiórki. Sąd zbada, czy pan Horak nie jest zbytni chojrak oraz czy doszło do przekazywania prezencików typu wino (choćby madera).
W innym sporze pan Kołodrub domaga się także, by tenże sam pan Przywara zlikwidował w Polskiej Nowej Wsi (nazwa wręcz już groteskowo-symboliczna, niejako nawiązuje do starych polskich wsi, w których przekraczano obszar sąsiada o trzy palce) postawiony w ich sąsiedztwie tartak.
Mamy zatem drugą przywarę właściciela gołębnika - zamiłowanie do drobienia drewna na deski (piękny zamek dla gołębi został z nich zbudowany) przy zastosowaniu koła zamachowego... Znowu na cześć pana Kołodruba?
Stowarzyszenie zażądało także odwołania wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego Krystiana Walkowiaka (końca walki nie widać) i wojewódzkiego geodety Marka Świetlika (cała sprawa będzie dokładnie prześwietlona). Zarzuca im tolerowanie przypadków łamania przepisów budowlanych.
Na załączonym zdjęciu pokazano ów gołębnik. To prawdziwe gołębnicze zamczysko! Nie mieści się wręcz na zdjęciu! Ile kół ma ten pojazd (widać cztery po jednej stronie, ale czy to wszystkie?) i jakiż to mądrala zalegalizował go pod hasłem "pojazd"? Czy ma odbiór techniczny, czy było próbne holowanie, czy koła obracają się i są w stanie przenieść ciężar budowli podczas ruchu? Oto Polska - takie idiotyzmy i to odwołujące się do patriotyzmu sławnego Polaka...
Kiedyś pokazywano w telewizji podobne "cudeńka" - domki miały podczepione u dołu koła, które wprawdzie kręciły się, ale wisiały w powietrzu i były jedynie ozdobą. I także uchodziły za pojazd, a nie za domki wypoczynkowe, choć stały na kilkunastu... cegłach. Polak potrafi!
Może ktoś wymyśli dobrą definicję nieruchomości, bo widać, że w trzecim tysiącleciu można nieźle "pojechać po bandzie" nawet gołębnikiem na kołach, a urzędy traktują to z należytą powagą... Kiedyś oglądałem program o biedakach w Australii. Mieszkali w przyczepach kampingowych postawionych na ulicy (podciągnięta energia elektryczna). Jednak był pewien administracyjny wymóg - co trzy miesiące musieli się przemieszczać ze swoim domkiem.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW