Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Wilkiem Polka Polce
dodano 07.05.2010
O tym, że Polak Polakowi wilkiem, to już dawno wiemy… Tym razem to nasze polskie panie skoczyły sobie do gardeł; oczywiście w przenośni…
Podobna sprawa toczyła się przed gdańskim sądem. Początkujący pisarz w styczniu 2009 zamieścił swoje teksty (dowcipy, komentarze, opinie, mniej lub bardziej kulturalne zwroty do interlokutorów) na (także NaszaKlasa!) m.in. wielce żartobliwym wątku pt. „Najdowcipniejszy z wątków” nk.pl/school/60802/forum/145 , co zostało omówione przez jakiegoś pismaka na innym portalu w słownej otoczce, którą pisarz uznał za niepochlebną i skierował sprawę do sądu. Sprawiedliwość (podobno) zwyciężyła, bowiem gryzipiór musi przeprosić na wszystkich portalach, na których zamieścił krytykę i jeszcze ponieść koszta procesu. Zresztą nie jedynego, bowiem poza cywilnym, owej internetowej gadule wytoczono także proces karny. Chodziło o sporą kasę, bodaj o 20 tys. zł.
Małym zgrzytem była dziwna sądowa procedura, ale po katastrofie Tu-154 okazuje się, że w Polsce chyba wszystkie procedury są niedopracowane, zatem nie róbmy sensacji choć z tej jednej. Otóż dziennikarz pół roku przebywał na zwolnieniu lekarskim po zawale i wówczas proces się jakże lekko i bez przeszkód był potoczył; okazało się, że nawet wyrok zapadł był sprawnie, co rzadko się zdarza (zwykle procesy toczą się znacznie dłużej). Pismak proponował wprawdzie, że może internetowo udzielać odpowiedzi na wszelkie pytania, aby nie hamować procesu albo stawi się na każde wezwanie, jeśli sąd zapewni mu transport do budynku uczciwej Temidy. Niestety, nie otrzymał żadnej odpowiedzi i kiedy myślał, że pisarz odstąpił od sprawy, to otrzymał dwa "przyjazne sygnały w przyjaznej Polsce" niemal pod rząd: w marcu 2010 - wezwanie na drugi proces (tym razem już karny) oraz w kwietniu - info o zapadłym pierwszym wyroku (dowiedział się od… mecenasa powódki na sądowym korytarzu tuż przed tym drugim procesem).
Okazało się, że 4 miesiące wcześniej zapadł wyrok i oczywiście nie znaleziono żadnych dowodów*** na pomówienia i fałszerstwo pisarza wobec pismaczka. Jednak zapewne ta polska procedura jest zgodna z unijnymi standardami, zatem, Szanowny Czytelniku, pamiętaj - jeśli masz sprawę w sądzie, to musisz zaglądać tam co pewien czas, bo może się okazać, że mimo choroby, zapadnie wyrok bez Twojego udziału, o czym dowiesz się, a choćby i po roku, i to... przypadkiem.
Teraz 'pismak za dychę' musi ją (tę dychę) jakoś pomnożyć i uiścić sądowi za swoje wścibstwo i za brak znajomości prawa - po prostu: nie wolno w Polsce obmawiać zasłużonych obywateli, nawet jeśli dopuścili się wcześniej pomówienia i fałszerstwa.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW