Jestem przeciw. Hotel check opiewa na 1-5 noclegów, ale miejsce jakie sobie wybrałem w sezonie nie przyjmuje rezerwacji krótszych niż na tydzień (pn-nd) więc straciłem 50 zł na coś co w tym przypadku mija się z prawda i nie mogę tego wykorzystać zgodnie z moją wolą. Przestrzegam - Ciche 67-Sikorscy-Brodnicki Park Krajobrazowy.
Próby negocjacji spełzły na rozłączeniu rozmowy przez właścicielkę gospodarstwa agro. Nie będzie mi ktoś narzucał swojej woli.
Piotr
Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Eurorest - prawda czy fikcja?
dodano 13.08.2008
O tym, jak na własnej skórze testowałem ofertę Eurorest.
Zdecydowałem się na ostatni tydzień czerwca. I tak oto nadszedł czas pierwszej próby: telefon do ośrodka. Postanowiłem być bezlitosny i skoro w opisie hotelu zaznaczono, że personel posługuje się polskim językiem „dobrze”, to będę mówił wyłącznie po polsku. W słuchawce odezwał się męski głos:
- Dzień dobry, dzwonię w sprawię rezerwacji pobytu – powiedziałem. Pan po polsku nie mówił. Za to zawołał z wybitnie czeskim akcentem: „Teresko, Teresko!”. Pani Tereska, najprawdopodobniej imieniodawczyni pensjonatu, z polskim nie miała problemów. Może do Miodka było jej daleko, ale bez przeszkód omówiliśmy warunki przyjazdu. Czeki znała i – ku memu zaskoczeniu – potwierdziła, że noclegi są za darmo. Podrążyłem trochę temat: „a jak to? To nic nie będę musiał płacić?” Pani Tereska wyjaśniła, że noclegi otrzymam za darmo po opłaceniu „stawki żywieniowej”. „Acha” - pomyślałem - „czyli kup jedno, to drugie otrzymasz gratis”, czyli zgodnie z tym, co piszą na stronie Eurorest.
Trzy tygodnie później zapakowaliśmy się do naszego wiśniowego nissana micry, którego pieszczotliwie nazywam „Bączkiem” lub „Bączuanem” i ruszyliśmy w drogę, aby wypoczywając, jednocześnie zweryfikować kwestię czeków hotelowych. Po kilku godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Pension Tereza dostał ode mnie na wstępie plusa za parking do dyspozycji gości. Wychodząc z auta, dziękowałem Opatrzności, że jesteśmy już u celu, bo chociaż kocham Bączka jak siebie samego, to jednak zamiejska podróż małym samochodzikiem to droga przez mękę, a polskim drogom jeszcze daleko do przyjętych w cywilizowanym świecie standardów.
„Tereza” wyglądała z grubsza jak na zdjęciu (pensjonat, nie właścicielka). Pani prowadząca ośrodek przywitała nas osobiście. Rozgościliśmy się, a spełniając jej prośbę, aby zapłacić z góry (zgodnie z czekowym regulaminem) uciąłem sobie z nią pogawędkę. Okazało się, że goście Eurorest odwiedzają ją dosyć często, głównie jednak poza sezonem. Poza Polakami bywają u niej również Włosi, Węgrzy, a czasem Słowacy. Pani Teresa okazała się również skarbnicą wiedzy na temat lokalnych atrakcji turystycznych, z miejsca zasypując mnie różnymi ciekawostkami. Potem odwiedziłem kilka z polecanych przez nią obiektów.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
KOMENTARZE
| Eurorest-fikcja wyboru
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW