Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
PiS? Nie, dziękuję!
dodano 09.10.2010
Felieton napisany ze względu na zbliżającą się rocznicę ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
Potwierdzeniem tego faktu niech będzie moja rozmowa telefoniczna z pewnym młodym nacjonalistą, który - jak się później okazało - posiadał coś w stylu politycznej intuicji i prekognicji. Rozmowa telefoniczna miała miejsce wiosną lub latem 2009 roku i dotyczyła przede wszystkim spraw politycznych. Narodowiec, z którym rozmawiałam, krytykował politykę prowadzoną przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ja zaś odpowiadałam, że chociaż działalność głowy państwa znacznie różni się od tej, o której marzymy, to nie powinniśmy nadmiernie tragizować.
“Cieszmy się z tego, co mamy, bo mogło być gorzej - przekonywałam mojego przyjaciela. - Lepiej, że rządzi nami Kaczyński niż na przykład ktoś z SLD”. Mój rozmówca zupełnie nie zgadzał się z tym, co mówiłam. Przeciwnie: uparcie powtarzał, że się łudzę, a gdy uświadomię sobie swój błąd, będzie już za późno. “Nie krytykuj Lecha Kaczyńskiego - prosiłam nacjonalistę, którego wypowiedzi trochę mnie irytowały. - To jedyny człowiek, który może nas uratować przed Traktatem Lizbońskim. Gdyby rządził nami jakiś lewak, Traktat już dawno zostałby ratyfikowany. A Kaczyński jest przeciwnikiem tego dokumentu”.
Takie poglądy głosiłam aż do 9 października 2009 roku włącznie. A co się wydarzyło następnego dnia, czyli 10 października? No cóż… Szkoda, że nie widziałam własnej miny, kiedy przeczytałam w Internecie, iż prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński! Parafrazując słowa z pewnej hip-hopowej piosenki: “Natalka była lekko w szoku”! Tak, tak… Teraz z tego żartuję, jednak wtedy, rok temu, bynajmniej nie było mi do śmiechu. Wręcz przeciwnie, chciałam popełnić samobójstwo, choć wielu ludzi do dzisiaj nie może w to uwierzyć albo się z tego śmieje (jednakże ci, którzy znają mnie w realnym świecie, na pewno pamiętają moje łzy oraz to, co mówiłam w przypływie silnych emocji). No, ale nie chcę do tego wracać, albowiem takie “wspominki” mogłyby spowodować nawrót depresji, którą niedawno z trudem udało mi się przezwyciężyć. Wystarczy, że napiszę, iż czułam smutek, i to największy w całym moim życiu. A do tego Złość - taką ogromną, przez duże “Z”.
Od tego momentu nie miałam już żadnych złudzeń do Prawa i Sprawiedliwości. W moim sercu pojawiły się głęboki żal i niechęć do tej partii, spowodowane właśnie urazem z 10 października 2009 roku. Wydarzenie, o którym Wam opowiedziałam, było dla mnie tak wielką traumą, że zapamiętałam nawet godzinę, w której do niego doszło. Uroczystość związana z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego rozpoczęła się o godzinie 12:00 w południe, a wiadomość o podpisaniu tego dokumentu pojawiła się w mediach około godz. 12:40.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW