Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Mali są Wielcy, czyli Orange Ekstraklasa
dodano 21.03.2007
Legia Warszawa znów rozbita, Wisła Kraków nie radzi sobie z outsiderem. Faworyci tracą punkty i dystans do czołówki. Początek rundy wiosennej Orange Ekstraklasy jest potwierdzeniem tego, że pieniądze w sporcie to nie wszystko .
Warszawianie, z wielkimi ambicjami, musieli uznawać wyższość rywali z Krakowa, ale dwukrotnie udało się wyrwać tytuł. Pierwsze pod wodzą Serba Dragomira Okuki, który wykręował w swoim teamie takich piłkarzy, jak Stanko Svitlica czy Ako Vuković. Obydwoje opuścili kraj, by po kilku sezonach niepowodzeń, w bardzo przeciętnych klubach, wrócić do polski. Jeszcze Vuković potrafi jakoś wkupić się w łaski legijnych kibiców, o tyle Dragomir Okuka ze Stanko Svitlicą nie zabłyszczęli. Kolejni gwiazdorzy ruszyli na podboje. Niedługo przed budowaniem potęgi krakowskiej Wisły, w podobnym kroku ruszyła Legia, wykupijąc z upadającego Widzewa Łódź Marka Citkę, Tomka Łapińskiego czy Rafała Siadaczkę. Cała ta trójka kosztowała zespół z Łazienkowskiej krocie, mieli doświadczenie w Lidze Mistrzów i oczekiwano od nich zdobycia tytułu mistrzowskiego. Legia zawiodła, skład się powoli rozpadał, i po raz kolejny okazało się, że nazwisko i wysoka cena piłkarza sukcesu gwarantować nie mogą.
Rodzi się zatem pytanie, czy to presja wywoływana obecnością w wielkim klubie? A może wymagania stawiane przed zawodnikami krępowało im nogi? Jedno jest pewne, że bez odpowiedniej atmosfery, współpracy i skromności zawodników, tytułów zdobywać się nie da.
Legia Warszawa najpradopodobniej tytułu już nie obroni, gdyż strata jedenastu oczek do rewelacyjnego BOTu GKS Bełchatów jest nie do odrobienia. Zespół, który był rewelacją rundy wiosennej zeszłego roku, a także okresu przygotowawczego, miał najpóźniej tej jesieni zawalczyć o Ligę Mistrzów. A tymczasem przy Łazienkowskiej nie będzie chyba nawet Pucharu UEFA. Dokupieni zawodnicy przyczynili się do rozłamu w drużynie, a powstały konflikt zniszczył tak żmudnie budowany cel. Brazylijczycy poczuli się gwiazdorami aż nadto, co przeniosło się na jakość gry ich samych, a co za tym idzie, całej drużyny. I słusznie polscy piłkarze mieli pretensje do kanarkowych zabawowiczów. A wartość Legii przekracza nieco ponad 30 baniek, co daje jej drugie miejsce w OE.
Podobnych przykładów można by doszukać się mnóstwo za granicą. Londyńska Chelsea to 500 mln funtów wyrzuconych przez Romana Abramowicza na wzmocnienia. I za te 500 baniek udało mu się zdobyć kilka tytułów najlepszej drużyny Premiership, ale upragnionego sukcesu w Champions League nie osiągnął. Bogaty Rosjanin zakręcił kurek z pieniędzmi, a Jose Mourinho zapowiada się z odejściem, sugerując, iż jest po słowie z Realem Madryt. A królewscy to kolejny przykład, że kasa to nie wszystko. Ogromna presja na wyniki, chore konflikty, potrafią rozbić najlepszy zespół.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW