Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Było sobie życie
dodano 27.03.2007
Apokalipsa, alkoholik i przemądrzały anioł... - jak lubisz się śmiać, to ten tekst jest dla Ciebie :)
Stasiek wybałuszył oczy i rozdziawił bezmyślnie usta jak jakiś glonojad w akwarium. Armuel dochodził powoli do wniosku, że przecenił zdolności percepcyjne swego przyszłego pomocnika.
- Ech - westchnął anioł - ujmę to tak. Poznałeś swoją Baśkę. W chwili gdy się spotkaliście, byłeś zafascynowany i zaczynałeś coś do niej czuć. Wtedy to z twojego balonika wyrosła nitka i z jej duszy również. Ponieważ często byliście z dala od siebie to nie mogliście przestać o sobie myśleć. Wasze nici się połączyły i to właśnie nimi przesyłaliście sobie nawzajem uczucia. A one to nic innego jak energia. Stąd też biorą się przypadki telepatii.
- Tele czego?
- Ach nieważne. Zrozumiałeś to, co wcześniej powiedziałem?
- Rozumuję przecie! - zaperzył się denat. - Ty już nie bądź taki mundruś!
- Dobrze już dobrze. To teraz będzie odrobinę trudniej, intelektualisto od siedmiu boleści. Widzisz te białe nici kończące się tam, hen u góry?
Stasiek westchnął zrezygnowany i tylko kiwnął głową.
- One też wychodzą z tych baloników. Każda żywa istota ma jedną taką nić. Łączy się ona tam wysoko z innymi. Tworzą na górze taki wielki umysł otaczający waszą planetę. Między innymi dlatego niektórzy ludzie potrafią przewidywać przyszłość lub mają przeczucie, że zaraz stanie się coś strasznego. Tam się gromadzą i łączą w całość wszystkie myśli, uczucia i emocje.
Rozdziawione usta ucznia nie napawały Armuela optymizmem, ale skoro już zaczął, to jakoś musi skończyć.
- No dobrze nie będę bardziej tego wszystkiego gmatwać. Polecimy teraz wyżej i może tam wszystko zrozumiesz.
Lecieli powolutku, spokojnie ku górze, gdy nagle Stasiek zaczął się wyrywać.
- Tak? - zniecierpliwił się anioł. Zaczynał już powoli mieć dość tej całej sytuacji.
Uczeń unosił się przy jednej z nici i wskazywał na mknące wewnątrz, różnokolorowe, błyski.
- Ach to! No tak zapomniałem ci powiedzieć. To, co przed chwilą przeleciało, to były czyjeś emocje. Patrz, tamto czerwone światełko to gniew. Tamto ciemnoniebieskie to nienawiść. Bladozielone smutek. Pulsujące pomarańczowe to czyjeś cierpienie; ktoś komuś w tej chwili zadaje ból.
- Ych - sapnął wyraźnie przeciążony umysłowo Stanisław.
Armuel podleciał do niego i złapał za rękę. Postanowił, że muszą szybko lecieć wyżej, bo jeśli się tak co chwilę będą zatrzymywać, to zdecydowanie nie zdążą na widowiskowy koniec świata; bo na zwerbowanie następnych pomocników nie mógł już liczyć w tak pięknych okolicznościach przyrody. Gnali z zawrotną prędkością. Gdy wlecieli w zbiorową świadomość, atmosfera zgęstniała i Stasiek miał wrażenie, jakby z mozołem starali się przepłynąć basen pełen kisielu. Uzmysłowił sobie ze smutkiem, że nawet nie zdążył w trakcie swego marnego żywota popatrzeć jak to kobity zapasy w takiej mazi uprawiają. Gdy wydostali się na zewnątrz, anioł się zatrzymał. Ich oczom ukazała się Ziemia, otoczona złocistą poświatą i upstrzona mnóstwem kolorowych plamek. Do planety podłączona była ogromna srebrzysta nić, przypominająca pępowinę. Zasysała wszystko, co pojawiało się w strefie zbiorowej świadomości.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW