Ithink.pl - Dziennikartstwo Obywatelskie
Prokuratorskie państwo
dodano 12.07.2007
Zamiast zajmować się walką z ubóstwem czy bezrobociem, władza rozbudowuje instytucje policyjne i prokuratorskie. W ten sposób rząd marginalizuje kwestie społeczno-ekonomiczne, a jego polityka sprowadza się do tropienia afer i spisków.
Zwiększają się też kompetencje i uprawnienia Instytutu Pamięci Narodowej, który w swojej działalności łączy funkcje propagandowo-edukacyjne z prokuratorskimi. Jego urzędnicy z jednej strony narzucają określoną wizję historii, zgodnie z którą PRL był totalitarnym, zbrodniczym reżimem równym faszyzmowi, a z drugiej strony podejmują działania prawne przeciwko osobom, które, ich zdaniem, temu reżimowi służyły. IPN istnieje już od 1998 r., ale nowy rząd znacznie zwiększył jego kompetencje, a obecnie zamierza znacząco rozszerzyć dział prokuratorski. Wydatki budżetowe na Instytut mają w bieżącym roku wynieść 190 milionów złotych, co oznacza wzrost względem roku minionego o ponad 30 proc.
Inną ważną placówką, pełniącą funkcje prokuratorsko-policyjne jest Centralne Biuro Śledcze, powołane w lutym 2000 r. na wniosek Komendanta Głównego Policji. CBŚ zostało stworzone na wzór amerykańskiego FBI i powstało z połączenia Biura do walki z przestępczością zorganizowaną oraz Biura ds. narkotyków KGP. Okazuje się jednak, że również CBŚ ma zadania stricte polityczne. Oto bowiem niedawno CBŚ ogłosiło raport, zgodnie z którym w Polsce istnieje 1,2 tys. przedstawicieli radykalnej prawicy i ponad 3,5 tys. radykalnych lewicowców. Biorąc pod uwagę oczywisty fakt, że skrajna prawica jest znacznie potężniejsza w naszym kraju niż lewica, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że CBŚ piętnuje wszelkie organizacje, broniące przekonań sytuujących się na lewo od liderów Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
W ten nowy model funkcjonowania władzy świetnie wpisują się też media, które stały się częścią prokuratorsko-policyjnych aparatów państwa i coraz częściej wydają wyroki na poszczególnych polityków. Co gorsza, media nie tylko sądzą i skazują, ale częstokroć opierają swoje werdykty na materiałach w tajemniczy sposób zdobytych od prokuratury. Niekiedy więc wręcz przejmują one funkcje prokuratorskie, aspirując do bycia kolejną, szybką w działaniu i skuteczną instytucją bezpieczeństwa.
Niejawny splot mediów i prokuratury bardzo wyraźnie był widoczny w nagłośnionej niedawno "sprawie Oleksego". Większość komentatorów szeroko interpretowała bełkotliwe wypowiedzi Oleksego, podczas gdy w całej awanturze znacznie ważniejszy był kontekst, w jakim miały miejsce wypowiedzi byłego polityka SLD. Oto bowiem reprezentant wielkiego biznesu (Aleksander Gudzowaty) w porozumieniu z prokuraturą nagrywał swoje prywatne rozmowy, które następnie w niejasnych okolicznościach trafiły do mediów. Ważnym elementem tej sprawy jest też fakt, że nieśmiałe zarzuty Donalda Tuska o nielegalność styków prokuratury i mediów doprowadziły do groźby ministra sprawiedliwości, że za wyrażenie tych podejrzeń szefem PO zajmie się... prokuratura. Innymi słowy prokuratura wraz z wielkim biznesem i mediami rozkręciły nagonkę przeciwko partii opozycyjnej (SLD), wykorzystując w tym celu podsłuch i głęboko ingerując w prywatność polityka opozycji. Krytyka tego splotu mediów i prokuratury również stała się przedmiotem zmasowanego ataku i posądzenia o "obronę układu". Władza w ten sposób rozpętała aferę, wykorzystując niejawne układy między instytucjami, które w demokratycznym kraju nie powinny mieć miejsca, a wszelkich krytyków swoich działań uznała za podejrzanych.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
REKLAMA
ARTYKUŁY O PODOBNYM TEMACIE
zobacz więcej
5 NAJLEPIEJ OCENIANYCH ARTYKUŁÓW